Była dziewczyną o średnim wzroście, ciemnych, dużych oczach; i falowanych, brązowych włosach. Chyba falowanych, ponieważ były całe mokre, zresztą tak jak i całe jej ubranie. Na jej twarzy malowało się rozpacz, a oczy miała przekrwione od płaczu.
- Przepraszam - zagadnąłem - Mogę ci jakoś pomóc?
- Tak. - warknęła - Wyprowadź mnie z tego cholernego lasu czy co to jest!
Skinąłem głową i złapałem ją pod ramię, a ponieważ nie sprzeciwiła się to ruszyłem do wyjścia. Po niecałych dwóch minutach wyprowadziłem ją na parking.
- Prosze. wyprowadziłem cię - uśmiechnąłem się.
- Dzięki. -mruknęła i zaczęła oddalać się w stronę centrum.
- Może dasz się zaprosić na herbatę? Dam ci jakieś suche ciuch. Pewnie masz daleko do domu. - zawołałem za nią.
- Nie przyjmuję zaproszeń nieznajomych. - zatrzymała się.
- Jestem Harry. Teraz dasz się zaprosić?
- Zapraszasz do domu nieznajomą? Mama niczego cię nie nauczyła? - po jej twarzy przemknął uśmiech.
- Jeżeli jest tak piękna jak ty, to owszem. Mama uczyła mnie bym nie zapraszał do domu starych pedofili - parsknąłem.
- A więc dobrze. Prowadź, Haroldzie - podeszła i z powrotem wsunęła rękę pod moje ramię.
5 minut później
- To jak powiesz mi jak się nazywasz? - zapytałem.
- Ola. Alexis. - mruknęła.
- Ładnie - szepnąłem.
do domu doszliśmy w niecałe 15 minut.
- Aha, nie przejmuj się moimi kumplami. To nieźli palanci. Lubią ładne dziewczyny. - ostrzegłem z uśmiechem.
- Mieszkasz z kolegami? - zdziwiła się - W takiej chacie? Bez rodziców?
- Tak. Tak jakoś, tak - zmarszczyłem brwi.
- Co jest? - zapytała.
- Nic. Chodź.
Otworzyłem przed nią drzwi.
Oczami Alexis
Pierwsze co usłyszałam do głośne śmiechy - męskie i dziewczęce. Harry poprowadził mnie do salonu. Na kanapie, fotelach i ziemi siedziała grupka osób. Zauważyłam, że dwie z nich to moje dwie nowe koleżanki z klasy - Susan i Louisa.
- Alexis? - wykrzyknęła Sus.
- Co ty tu robisz? - zapytała z uśmiechem Lou - O mój Boże! Jesteś cała mokra. Chodź dam ci coś suchego.
- Nie, dzięki. Harry miał mi coś zaraz przynieść. - mruknęłam.
- Zanim Hazza coś ci przyniesie to zdążysz się przeziębić. Wiesz jacy są faceci. - zaśmiała się i pociągnęła mnie na górę - Niestety nie mamy z Zuzą tu żadnych swoich ciuchów. Poszperamy więc w szafach chłopaków.
Zanim zdążyłam coś odpowiedzieć już wciągnęła mnie do jakiegoś pokoju.
- Sypialnia Stylesa. Harrego. - powiedziała i ruszyła w stronę szafy. Po chwili przeglądania wyciągnęła z niej to.
- Masz. Przynajmniej będziesz sucha - uśmiechnęła się i wyprowadziła mnie z pokoju. Następnie otworzyła inne drzwi i powiedziała:
- Tu możesz się spokojnie przebrać. Na pewno nikt do ciebie nie zajrzy.
I wyszła.
Zostałam w przepięknym pokoju.
Przebrałam się, a mokre ubrania powiesiłam na krzesło. Wyszłam na korytarz i zeszłam na dół. Tym razem wszyscy siedzieli na kanapie. Louisa na kolanach jakiegoś blondyna, a Susan na jakimś Mulacie. Pozostała dwójka siedziała bez "damy serca". Nigdzie nie widziałam Hazzy.
- Widzieliście gdzieś Harrego? - zapytałam cicho.
- Już idę. - odezwał się za mną głos.
Odwróciłam się i zobaczyłam loczka w fartuszku i z herbatą na tacy. Mało nie wybuchłam śmiechem.
- Od kiedy to do robienia herbaty zakłada się fartuch? - zapytałam.
- Od dzisiaj - uśmiechnął się i postawił szklankę na stoliku. Wzięłam ją i usiadłam w fotelu. Harold usadowił się na sąsiednim.
- A więc to jest Lo... - nie zdążył dokończyć.
- Je już znam. Louisa i Susan. Tak, wiem. - przerwałam mu.
- No to, to jest... - i zaczął przedstawiać chłopaków. Zayn, Niall, Louis, Liam. - A to jest alexis. Ola. - zwrócił się do pozostałych.
- Hej!
- Miło cię poznać!
- Tak, mi też jest miło - uśmiechnęłam się, ale nieco z przymusu.
Siedzieliśmy i rozmawialiśmy, al w głowie słyszałam tylko głos Louisy: "Nasi chłopacy są <sławni>". Wreszcie nie wytrzymałam i zapytałam:
- Jesteście sławni?
Wszyscy nagle umilkli, a ja się zaczerwieniłam. Wiem, że wyskoczyłam z tym pytaniem jak Filip z konopi.
- Yhm... tak - potwierdził Liam.
- Gwiazdami rocka to wy raczej nie jesteście. Więc kim?
- Jesteśmy zespołem popowym. One Direction. Mówi ci to coś? - Harry spojrzał na mnie.
One Direction, One Direction... One Direction? Tak, wiem. Słyszałam o nich w telewizji, radiu, ale szczerze mówiąc nie znam ich twórczości.
- Tak, coś mi świta - mruknęłam - Ale nigdy nie słyszałam żadnej waszej piosenki. Chyba, że słyszałam, ale nie wiedziałam kto jest jej wykonawcą. Wiecie nie przesiaduję w pokoju i nie słucham całodobowo radia.
- A chciałabyś, żebyśmy coś włączyli? - Lou podszedł do DVD i zaczął szukać jakiejś płyty.
- Tam, możecie coś zapuścić. - nie interesowało mnie to jakoś nadzwyczajnie, ale mimo to chciałam usłyszeć ich śpiew.
- Ok. To może More Than This? Co chłopaki? - Louis zwrócił się do zespołu.
- Dobra, niech będzie - Harry odpowiedział kumplowi, ale przyglądał się mnie.
- Jestem gdzieś brudna czy co? Czego się gapisz? - zaczęłam wycierać usta wierzchem dłoni.
- Nie. jesteś nieskazitelna. - westchnął.
- Przestań.
- Dlaczego? - zamrugał zdziwiony.
- Bo tak. - "postawiłam kropkę nad i" i odwróciłam od niego twarz.
W tej samej chwili z głośników poleciała cicha melodia. Usiadłam wygodniej i wsłuchiwałam się w brzmienie gitary. Piosenka była wolna. Po kolei starałam się wyłapać kto kiedy śpiewa. Mieli naprawdę czyste głosy. Co prawda nie dorównywali takim gwiazdom jak Depeche Mode czy Guns 'n' Roses, ale i tak słychać, że już odnieśli globalny sukces. Piosenka się skończyła, a ja dalej w oddali słyszałam cichą melodię gitary i ich głosów.
- I jak? - szepnął podniecony Hazza.
Nie odpowiedziałam tylko w zamyśleniu pokiwałam głową.
- Podobała ci się?! - wykrzyknął Niall.
Znowu kiwnęłam głową, ale tym razem dodałam do tego tez słowa.
- Macie silne głosy. Piękne. Nie słucham tego typu muzyki, ale z czystym sercem przyznaję, że podobało mi się. - zamyśliłam się - Ile czasu już razem śpiewacie?
- Z trzy lata. - powiedział Zayn.
- To sporo. A jak zaczynaliście?
Chłopcy opowiedzieli mi cało historie ich zespołu. Od castingów w X-Factorze do dnia dzisiejszego. Skończyli opowieść i po chwili zboczyli z tematu. Zaczęłam się nudzić, bo nie mogłam dołączyć do ich wesołej rozmowy. Nie byłam z ich świata. Nie mieliśmy wspólnych tematów. Nie zostałam całkowicie wtajemniczona w ich otoczenie. Może to i dobrze. Ja byłam samotna, a oni lubili towarzystwo. Dla nich przyjaciele to cały świat. Moim przyjacielem był iPhone i słuchawki; spokój, a nie cosobotnie imprezy, bale, koncerty i inne. Więc jaki jest sens siedzenia z nimi jeżeli nie mamy takich samych poglądów, gustów.
- Harry, ja będę się zbierać. - zaczęłam wstawać.
- Co? - zapytał nieprzytomnie, jakby dopiero obudzony z długiego transu.
- Idę do domu. Twoje ubrania - jeżeli nie mas nic przeciwko - oddam dziewczynom w szkole. A teraz pójdę po swoje rzeczy, jeżeli pozwolisz.
Skierowałam się w stronę schodów i wspięłam się na górę. Weszłam do pokoju i zabrałam swoje wilgotne już ciuch. Loczek czekał na mnie przy drzwiach sypialni.
- Mogę cię odwieść, jeśli chcesz. - zaproponował.
- Nie, dziękuję. I tak dużo już zrobiłeś - spojrzałam na ubranie, które miałam na sobie.
- Nie ma problemu. Ciuchów możesz nie oddawać - westchnął - Jeżeli już zdecydowałem się ci pomóc to muszę wykonać swoje zadanie do końca.
- Dobrze. Odwieź mnie.
Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do jego samochodu. Przez całą drogę milczeliśmy. Dopiero gdy zatrzymaliśmy się przed podjazdem domu mojej ciotki, chłopak powiedział:
- Dziękuję, że zgodziłaś się bym ci pomógł.
- To raczej ja powinnam ci podziękować.
- I tak to j a ci dziękuję.
- W porządku. Nie ma za co - zmieszałam się - Ok, to ja lecę. Pa. - zanim zdążyłam wysiąść z auta Harry złapał mnie za nadgarstek i lekko pociągnął w swoją stronę. Gdy nasze usta dzieliło 10 centymetrów nagle odwróciłam głowę.
- Przepraszam. Nie mogę. - wydukałam i wyślizgnęłam się z Audi. Przebiegłam przez trawnik i wbiegając do budynku lekko obejrzałam się przez ramię. Było za ciemno bym mogła zobaczyć jego twarz. Niestety.
Oczami Harrego
Byliśmy tak blisko. Tak bardzo chciałem mieć ją w swoich ramionach, czuć smak jej ust. Już tak wyraźnie czułem zapach jej skóry, ciepło bijące od jej ciała.
A ona tak nagle się odsunęła.
Nie wiedziałem co myśleć, Nie wiedziałem co o n a mogła myśleć. Czy w jej oczach jestem obrzydliwy, odrażający? A może ona jest już zajęta? Może to ktoś inny ma przyjemność smakowania jej ust? Postanowiłem dowiedzieć się o niej jak najwięcej. Będę o nią walczył.
Popatrzyłem na bdynek, w którym dopiero znikła i nacisnąłem pedał gazu.
Wróciłem do d o m u. Do p r z y j a c i ó ł.
Oczami Susan
Siedzieliśmy na kanapie i rozmawialiśmy. Po jakimś czasie zauważyłam, że fotel, w którym siedziała Alexis jest pusty. Spojrzałam na Harrego, ale jego również nie było. Wzruszyłam tylko ramionami i szepnęłam do Zayna:
- Nudzi mi się. Pójdziemy na górę?
- Po co? - popatrzył na mnie zmysłowo.
- Może pokarzesz mi swoją sypialnię, hę? - zaśmiałam się.
- Z przyjemnością. - wstał i podał mi rękę.
- A wy gdzie? - zawołał za nami Lou.
- Na górę - odkrzyknął Zay i pociągnął mnie na schody.
Wpadliśmy do sypialni i opadliśmy na łóżko.
- Cóż, widzę, że bardziej interesowało cię moje łóżko, a nie wystrój mojej sypialni.
- Może i tak. - szepnęłam.
Zaczęliśmy się całować. Nie tak jak zawsze. Namiętniej.
- Na pewno tego chcesz? - wydyszał między pocałunkami.
- Tak - mruknęłam i przerzuciłam go na plecy. Siedziałam okrakiem na jego brzuchu. Zdjęłam koszulkę, a on rozpiął mi jeansy. Potem przyszła kolej na niego.
- Jesteś taka piękna. - wymruczał i rozpiął mi stanik.
- A ty taki uroczy. - złożyłam na jego ustach długi, namiętny pocałunek.
To było cudowne doświadczenie. Kochaliśmy się całkiem długo, więc gdy wreszcie się ubraliśmy za oknem było już ciemno. Nie słyszeliśmy już rozmów z dołu, więc zeszliśmy tam.
Zastaliśmy czwórkę śpiących ludzi. Liam położył się na podłokietniku, Louis ułożył się na Daddym, a Niall i Louisa siedzieli wtuleni w siebie na fotelu. Nigdzie nie widzieliśmy Harrego, więc założyliśmy, że jest w swoim pokoju.
Chcąc, nie chcąc musiałam obudzić siostrę, bo musiałyśmy wracać do domu. Jutro szkoła.
Luiza obudziła się, ale zachowywała się półprzytomnie. Poszłam do kuchni i nalałam trochę wody do szklanki. Wróciłam do salonu i chlusnęłam płynem w twarz siostry. Podskoczyła i natychmiat otworzyła szeroko oczy.
- Osz kurwa. Co... co... co się dzieje? - wykrzyknęła.
- Pora wstawać, leniu. - zawołałam.
Lou spojrzała na mnie niechętnie i flegmatycznie zaczęła wyczołgiwać się z uścisku Irlandczyka. Blondyn, śpiąc głęboko, nie protestował.
Zayn postanowił nas odwieść, więc już około 23:00 byłyśmy w domu.
Od Autora:
No więc jest następny rozdział :) Mam nadzieję, że się spodobał :D
Jak już pewnie zauważyliście postanowiłam pisać dłuższe rozdziały :) Chyba są dobre xd
Liczę na komentarze.
Dziękuję z tyle wyświetleń ;*****
~ Luizka

ciekawe ;) mam nadzieje że kolejne będą tak samo ciekawe ;D
OdpowiedzUsuńDziękuję :) Zapewniam, że będą :D
Usuń~ Luizka
http://kiss-me-and-love-me.blogspot.com/2013/04/hello.html zapraszam do mnie
OdpowiedzUsuńBędę miała czas to wejdę, ale nie, że wejdę :)
Usuń~ Luizka
Bardzo się spodobał ;-) Super, że rozdziały będą dłuższe i na pewno świetne :*
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę, że się spodobał :) Tylko co raz patrzyłam czy wreszcie coś napiszesz :) no i jest :) na razie niestety nie mam żadnego rozdziału ;c kurcze brak weny. ale jak już będzie to na pewno będzie długi :D
Usuń~ Luizka
No jakoś tego rozdiału niema -,-
Usuńi nie będzie
UsuńNaprwade to takie trudne.?! Pół roku nic nie ma.!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńJezu czekasz na to? Przepraszam, ale już ni piszę :( Nie chcę już tego opowiadania, bo zmieniłam nieco swoje nastawienie. Jestem Larry Shipper, więc nie mogę pisać o Harrym jako hetero :) Kurcze cieszę się, że to czytałaś, ale już nie będę tego kontynuować. Przykro mi.
Usuń