środa, 24 kwietnia 2013

Part 11.

Obudziłam się około 5:30 rano. Cała oblana byłam zimnym potem. Trzęsłam się i nie mogłam nad tym zapanować. Tej nocy znowu na nowo przezywałam śmierć Daniela. Na szczęście to nie była rzeczywistość tylko wspomnienia, zły sen. Czułam, że powinnam przespać się jeszcze przynajmniej pół godziny, ale sen niestety postanowił już ode mnie odejść. Wstałam więc z łóżka i zawlokłam się do łazienki. Zrzuciłam z siebie pidżamę i weszłam pod ciepły strumień wody. Nałożyłam na głowę szampon i zaczęłam tworzyć z niego pianę. Po kilku minutach spłukałam włosy i ciało, i wyszłam spod prysznica. Dokładnie wytarłam się ręcznikiem, założyłam szlafrok i wróciłam do pokoju. Usiadłam przed toaletką i zaczęłam rozczesywać i suszyć mokre splątane włosy. Następnie ubrałam się w to. Gdy zeszłam na dół do kuchni była 7:00. Zaparzyłam sobie kawę i zrobiłam tosty. Kiedy byłam w połowie śniadanka na dół zeszła też Zuza. Tak jak ja zostawiła włosy rozpuszczone, a założyła na siebie to.
- Hej! - mimo fatalnej pobudki czułam, że ten dzień będzie udany.
- Yhym... - siostra chyba nie podzielała mojego entuzjazmu. Zobaczywszy automat do kawy, poleciała do niego jak na skrzydłach.
- Następnym razem po prostu nie pisz do ana z Zaynem.
- Nie pisaliśmy.
- Jasnee.
- Dobra, cicho - uśmiechnęła się.
Koniec śniadania zjadłyśmy w milczeniu, bo Sus nie była dzisiaj rozmowna. Gdyby nie puder pewnie zobaczyłabym pod jej oczami wielkie wory. W sumie u mnie było podobnie, tyle że ja spałam. Niekoniecznie dobrze, ale spałam.
Poszłam na górę po torebkę z książkami i z powrotem wróciłam na dół.Teraz dołączyła do nas też mama. Tata był już w pracy.
- Cześć, córeczko - przywitała się - Jak się spało?
- Nieźle - zamyśliłam się - Nie licząc koszmarów. Tak, tego samego co zawsze.
- Och, przykro mi - zmieszała się.
- Mamo, nie martw się. Przywykłam... prawie.
Postawiłam torbę w holu. Była 7:40, więc autobus miałyśmy dopiero za jakieś 20 minut, bo dzisiaj nasze lekcje zaczynały się o 8:30. Nagle z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk sms'a dochodzącego z mojej kieszeni. Wyjęłam komórkę i spojrzałam na wyświetlacz. Niall.
" Dzień dobry, słoneczko :) Postanowiliśmy z chłopakami nie zostawiać was na pastwę losu. Około 8:00 ktoś zapuka do waszych drzwi :D Kocham Cię, Niall :*"
- Hej, Zuza, patrz - pokazałam jej esa.
- "Ktoś zapuka do waszych drzwi"? Co to może znaczyć? Przyjadą tu?
- Nie wiem, może i tak. Czekaj, odpiszę.
Napisałam:
"Ktoś? O kim piszesz? Też Cię kocham"
Odpowiedź dostałam chwilę potem:
"Zobaczycie. To mili faceci :)"
Faceci. To na pewno nie ktos z chłopaków. Więc kto?
Wzruszyłam ramionami i schowałam telefon. <Mój chłopak i jego przyjaciele są naprawdę dziwni> pomyślałam.
Równo o 8:00 w domu rozległo się głośne pukanie. Do drzwi podążyła mama, ale ja z siostrą ją wyminęłyśmy. Otworzyłam drzwi. Przed nami stało dwóch rosłych facetów. Wyglądali jak jacyś gangsterzy z filmów akcji. Obcisłe T-shirty i mocna postawa.
- Louisa i Susan? - zapytał z uśmiechem pierwszy z mężczyzn.
- Tak, a o co chodzi? - zapytała Sus.
- Jestem Eric, a to Josh. Od dzisiaj wasi ochroniarze. - stwierdził drugi.
Spojrzałam na siostrę.
- Hm... ochroniarze? - zwróciłam się do nich.
- Tak. chłopcy prosili byśmy się wami zajęli. Paparazzi potrafią być naprawdę upierdliwi. - zaśmiał się Josh.
- To jak? Jedziemy? - zapytał Eric - Zdaje się, że lekcje macie na 8:30.
W tej samej chwili pod dom podjechał autobus.
- Tak, już idziemy. Weźmiemy jeszcze tylko plecaki - powiedziałam.
Przeżuciłyśmy przez ramię torby i ruszyłyśmy w stronę autobusu.
- Hej, dziewczyny! - zawołał za nami jeden z "goryli".
Odwróciłyśmy się i spojrzałyśmy na niego pytająco.
- Jedziemy do szkoły wozem służbowym, SUV-em. - wskazał na duży czarny samochód stojący na podjeździe.
Skręciłyśmy w jego stronę, a Eric i Josh szli za nami. Ludzie siedzący w autobusie patrzyli na nas pytająco. My tylko wzruszyłyśmy ramionami i szłyśmy z szerokim uśmiechem. Nigdy nie lubiłyśmy jeździć szkolnym gruchotem. Na samym początku tatko woził nas swoim "wypasionym" autem, ale potem zaczął wcześniej chodzić do pracy i byłyśmy zmuszone jeździć żółtym klekotem.
Wsiadłyśmy na tył samochodu, a ochroniarze wślizgnęli się na przód. Zapięłyśmy pasy.
Droga do szkoły minęła nam dość szybko. Niestety na miejscu czekali już na nas fotoreporterzy.
- Teraz już widzicie po co zostaliśmy wynajęci - mruknął Eric, nagle przybierając minę nieugiętego, silnego faceta.
Wyszliśmy z SUV-a i do naszych uszu doszły głośne krzyki paparazzi.
- Jak to jest mieć chłopaka z One Direction?!
- Jak to jest się z nimi przyjaźnić?!
- Jacy oni są naprawdę?!
- Jak wygląda wnętrze ich domu?! Wiecie ile wydali na jego urządzenie?!
I tym podobne. Męczące.
By dotrzeć do schodów musieliśmy nieźle się przeciskać. Na szczęście Eric i Josh byli niezastąpieni. W ludziach budzili respekt, więc niektórzy schodzili nam z drogi. Ci co byli na tyle rozsądni. doszliśmy do wejścia, ale w środku nie czekał na nas wymarzony spokój. Uczniowie. Fani.
- Ooo, zazdroszczę wam!
- Jak to jest? Noo, miec sławnego chłopaka?
- Jakieś pikantne szczegóły?
Jednak nasi rówieśnicy mimo wszystko byli mniej natrętni niż ci z zewnątrz. Nastolatkowie widząc groźne postacie naszych opiekunów bali się choćby nas dotknąć.
Pierwszą lekcję miałam z siostrą. Jak zwykle usiadłyśmy razem na ostatnią ławkę, a obrońcy ustali za nami w pozach groźnych bandytów.
Tuż po dzwonku do klasy wpadła śliczna brunetka. Miała na sobie to. Włosy zostawiła rozpuszczone, ale spięła je z tyłu kokardką.
- To jest Alexis. Alexis, tak jak wasze koleżanki z ostatniej ławki, pochodzi z Polski. Jest tutaj nowa, więc proszę, przyjmijcie ją ciepło i oprowadźcie po szkole. - poprosiła nasza nauczycielka - Alexis, proszę, usiądź na wolnej ławce.
Dziewczyna rozejrzała się po sali i spojrzała na pusty stolik. Miejsce naprzeciw mnie i Sus. Podeszła i usiadła na krześle.

Oczami Alexis
Usiadłam przed dwoma ładnymi dziewczynami. Kim są ci faceci  stojący za nimi? Ochroniarze? One są jakieś sławne?
Znowu rozejrzałam się po klasie. Uczniów było niewielu, ale w tym było kilka niezłych ciach. Co prawda nieco nie w moim stylu, ale wydawali się w porządku.
Spojrzałam na panią Fletcher. Pisała coś na tablicy i cały czas powtarzała, że sztuka to piękno. zgadzałam się z nią. Niestety ja nie lubię sztuki w teorii. Wolę praktykę. Wyjęłam notatnik i ostro zakończony ołówek. Chwilę się zamyśliłam aż do głowy wpadła mi łąka pełna kolorowych kwiatów. Nie lubię kolorów. Wolę rysunki w odcieniach czerni, bieli i szarości.
Byłam w połowie rysunku kiedy zadzwonił dzwonek. Ktoś postukał palcem w moje ramię. Wzięłam torbę i odwróciłam się.
- Hej, jestem Susan, a to Louisa - powiedziała jedna z dziewczyn, które siedziały za mną. Spojrzałam na dwójkę facetów - O, a to Josh i Eric. Ochroniarze.
- Ochroniarze? - uniosłam brwi - Jesteście sławne?
- Nie, my nie - uśmiechnęła się Louisa - Nasi chłopacy są. Nieważne.
- Pani Fletcher prosił, by ktoś oprowadził cię po szkole. Pomyślałyśmy, że przyjmiemy pod swoje skrzydła naszą rodaczkę. - zaproponowała Susan.
- Dzięki, ale nie skorzystam. Poradzę sobie. - skierowałam się do drzwi.
- Na pewno? Szkoła jest dość duża - zaznaczyła Lou.
- Tak, ale jeszcze raz dzięki. Jak coś będę potrzebowała to na pewno się do was zwrócę. Narka - pożegnałam się i spojrzałam na plan, by sprawdzić w jakiej klasie mam następne zajęcia. W rzeczywistości potrzebowałam małego oprowadzenia, ale nie chciałam, by pomagały mi te dziewczyny.

Oczami Louisy
Zaproponowałyśmy nowej pomoc, ale odmówiła.  Wydawała się nieco... nieśmiała? Nie, chyba po prostu nie lubiła towarzystwa "płytkich lasek" Możliwe, że właśnie za takie w jej oczach uchodziłyśmy, bo, nie da się ukryć, lubiłyśmy się stroić. Cóż, nie kazda dziewczyna zakłada do szkoły szpilki.
Rozdzieliłam się z Sus i poszłam na matmę.
Reszta dnia minęła mi dość spokojnie. Ponieważ dzisiejsza pogoda sprzyjała opalaniu większość uczniów w czasie lunchu wyszła na dziedziniec. Z siostrą usiadłyśmy na swoje stałe miejsce. Pomimo, iż przez cały posiłek wypatrywałam Alexis, nigdzie nie mogłam jej dostrzec. Po lunchu miałyśmy jeszcze tylko dwie lekcje, więc około 15:00 byłyśmy już w domu. Odrobiłyśmy lekcję i postanowiłyśmy pojechać jeszcze do chłopców.
Zostaliśmy ich, jak można się było spodziewać, rozwalonych na kanapie. Część drzemała, a druga część oglądała jakiś monotonny serial. Na nasz widok ucieszyli się jak dzieci.
- Bez was jest tu tak nuuudno! - krzyknął Lou i podbiegł, by nas przytulić.
- Przyniosłyśmy gazety - uśmiechnęła się Zuza.
Harry porwał pierwsze lepsze czasopismo i zagłębił się w lekturze.

Oczami Harrego
Wziąłem jakiś magazyn i usiadłem, by go poczytać. Na okładce było moje zdjęcie, więc z ciekawością spojrzałem na nagłówek.
"Czy Harry Styles naprawdę jest homoseksualistą?! Mamy dowody, że tak!"
Co?! - pomyślałem. Otworzyłem na podanej stronie i zacząłem czytać:
"Wokalista zespołu One Direction - Harry Styles; niedawno udowodnił nam, że woli chłopców. W wywiadzie u Alana Carra czuło patrzył na kumpla z zespołu - Louisa Tomlinsona. Nagle nie mogąc powstrzymać impulsu rzucił się na niego z pocałunkiem. Wszyscy byli zaskoczeni, a przystojny dziewiętnastolatek odrywając się od kolegi wyglądał na bardzo z siebie zadowolonego. Oto zdjęcia z innych jego spontanicznych akcji:







- Nie, no. cholera, to chyba jakaś kpina! - wybuchłem.
- Harry, co się stało? - zapytał Niall.
- Jebane plotki - to co się stało! - zakląłem i wybiegłem z domu.
Z nieba padały duże krople deszczu, ale i tak nie wróciłem do suchego domu. Potrzebowałem świeżego powietrza i samotności.
Najpierw głupie plotki o rzekomym romansie z jakąś czterdziestolatką (!), a teraz to.
Deszcz przybierał na sile. Bez namysłu skierowałem sie w stronę parku. Gdy weszłem w głąb skweru zderzyłem się z kimś.
- Kurwa, uważaj! - usłyszałem dziewczęcy głos, wiec podniosłem wzrok na jej twarz. 
Przede mną stała najpiękniejsza dziewczyna na świecie.



Od Autora:
Taak, przepraszam Was, że tak długo nie dodawałam nowego rozdziału. Niestety mama dała mi karę, grr... Ale juz jestem z Wami :) 
Jak wam się podoba ta część? Myślicie, że ze Harry rozkocha w sobie spotkaną dziewczynę? :D
Licze na komentarze.
Dziękuję za tak dużo wyświetleń, jesteście kochani!

 ~ Luizka

5 komentarzy:

  1. świetne ;) czekam na kolejne ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedługo pewnie się pojawi, ale nie za szybko, bo jeszcze następnego nawet nie napisałam :) Brak weny :)

      ~ Luizka

      Usuń
  2. Ta część jest świetna :-) Myślę, że to ONA rozkocha go w sobie :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)
      Zdradzę, że to jednak on rozkocha ją w sobie. Ona będzie nieco niedostępna :)

      ~ Luizka

      Usuń
  3. Każda miłość jest piękna!!! Też jestem nastolatkiem i wole chłopców od samego początku kocham się w Louisie!!! Jak go pierwszy raz zobaczyłem to wiedziałem, ze on też jest homoseksualny!! <3

    OdpowiedzUsuń