Było już około dwóch godzin po zakończeniu wywiadu. Chciałam z Sus wrócić do domu taksówką, ale chłopcy mimo wszystko odwieźli nas limuzyną. Harry, Zayn, Liam i Luois wrócili do domu, ale Irlandczyk został.
- Pocieszycielem?! - wybuchłam - Naprawdę uważasz, że jesteś dla mnie tylko pocieszycielem?! Że moje uczucia do ciebie są udawane? Że mi zależy tylko na tym, by nie być samotną...?
Nie odpowiedział. Chyba myślał nad odpowiedzią. Odkąd wróciliśmy do domu on tylko siedział na moim łóżku i przyglądał się moim przygotowaniom do szkoły. Męczył mnie jego cicha postawa i smutny wzrok, ale nie dałam tego po sobie znać. Chciałam, by to on pierwszy zaczął rozmowę. I zaczął.
- Nie wiem co myśleć - mruknął - Nie jestem na ciebie zły czy coś. Po prostu jest mi smutno. Smutno, bo nie powiedziałaś mi o tym Daniel...
- Nie powiedziałam ci, bo nie jest mi łatwo o nim mówić. Cały czas czuję się winna jego śmierci, rozumiesz? - szepnęłam.
- Ty? Winna? - dopytywał się blondyn.
- Tak..., winna.
Była sobota, wieczór. Z Danielem chodziłam już sporo czasu. Umówiliśmy sie na randkę, spacer po parku. chodziliśmy, rozmawialiśmy, przytulaliśmy się, całowaliśmy.
Nagle Dani znieruchomiał.
- Musimy porozmawiać - powiedział i usiadł na ławce.
- Yhm? - usiadłam obok niego.
- Hm... Chyba... nie możemy się dalej spotykać - wydusił z siebie.
- Co?! Zrywasz ze mną? - krzyknęłam i poderwałam się na nogi.
- Lui, to nie chodzi o to, że już mi się nie podobasz czy coś. Dalej cie kocham i nigdy nie przestanę. Przyrzekam. Nie zapomnę cię aż do śmierci. Chodzi tylko o to, że moja matka chce mnie wysłać do szkoły z internatem gdzieś na Pensylwanii. Twierdzi, że przez spotykanie się z tobą opuszczam się w nauce.
- Przeciwstaw się jej.
- Próbowałem - mruknął - Próbowałem wszystkiego, ale ona jest głucha na moje argumenty. Powiedziała, że wyśle mnie tam siłą.
- Nie, nie! To nie dzieje się naprawdę - zaczęłam biec.
- Lui, zaczekaj - Dani wstał z ławki i zaczął za mną biec.
- Nie, zostaw mnie!
Biegłam całkowicie na oślep. Przebiegłam przez ulicę nie patrząc na nadjeżdżając samochody. Nagle usłyszałam głośny pisk opon i huk zderzenia. Jak w transie obróciłam się w stronę jezdni. Samochód, krew, śmierć.
- Nieee!!!
Podbiegłam do Daniela. Leżał w ogromnej kałuży czerwonego, życiodajnego płynu. Uklękłam i położyłam jego głowę na moje kolana.
- Proszę, Dani, obudź się! - krzyczałam - Proszę nie odchodź! Nie zostawiaj mnie! Nie możesz mi tego zrobić! Proszę... nie umieraj... - wstrząsał mną spazmatyczny szloch. Moje łzy spadały na zakrwawioną twarz ukochanego. Jak przez mgłę słyszałam sygnał zbliżającej się karetki.
- Jak przez mgłę pamiętam ręce odciągające mnie od jego ciała... - zakończyłam i dopiero teraz zorientowałam się, że siedzę wtulona w Nialla - Gdyby wtedy tak nie zareagował pewnie on nadal by żył.
- Nie to nie jest woja wina. Nie możesz się tak oskarżać. Los tak chciał.
- Mimo wszystko czuję się winna.
- Przepraszam, że wtedy tak na ciebie naskoczyłem.
- Przepraszam, że nie powiedziałam ci o Danim.
- Nie gniewam się.
- Nie gniewam się.
Przyciągnął mnie i znowu mogłam zatracić się w jego pocałunkach.
Leżeliśmy wtuleni w siebie, dopóki do drzwi nie zapukała mama.
- Chyba czas "wygonić" gościa - uśmiechnęła się ciepło - Jutro szkoła, córeczko.
- Mamo, dasz nam jeszcze chwileczkę?
- Oczywiście. Chwileczkę - powiedziała i z powrotem zamknęła drzwi.
- Możesz jeszcze tylko coś mi zaśpiewać, zagrać? - zapytałam z nadzieją.
Kiwnął głową, a ja podałam mu gitarę.
<piosenka>
Poprzez ocean, poprzez morze
Zaczynam zapominać sposób w jaki na mnie patrzysz
Poprzez góry, poprzez niebo
Potrzebuję ujrzeć twą twarz, potrzebuję spojrzeć w twoje oczy
Poprzez burzę i poprzez chmury
Wyboista droga i teraz do góry nogami
Wiem, że jest trudno spać w nocy
Nie martw się, bo wszystko będzie w porządku
W porządku
Poprzez smutek i walki
Nie martw się, bo wszystko będzie w porządku
W porządku
Cały czas w moim pokoju
Czekam na to, aż zadzwonisz, już wkrótce
Dla ciebie, oh, mógłbym przejść tysiąc mil
Żeby być w twoich ramionach, trzymasz moje serce
Oh ja, oh ja, ja kocham cię
I wszystko będzie w porządku
W porządku
Poprzez długie noce i poprzez jasne światła
Nie martw się, bo wszystko będzie w porządku
W porządku
Wiesz, że się o ciebie troszczę, zawszę będę tu dla ciebie
Obiecuję, że zostanę dokładnie tutaj
Wiem, że także mnie pragniesz, kochanie, możemy przejść poprzez cokolwiek, bo wszystko będzie w porządku
W porządku
Poprzez smutek i walki
Nie martw się, bo wszystko będzie w porządku
W porządku, w porządku
Poprzez smutek i walki
Nie martw się, bo wszystko będzie w porządku
Od Autora:
Uuu, świętujemy :) 10 rozdział :) haha
Tak jak obiecałam rozdział jest dłuższy :D
Wczoraj ustawiłam, że komentować mogą też anonimy, więc myślę, że teraz będzie więcej opinii :)
Dziękuję za tyle wyświetleń :*
~ Luizka

boskie czekam na nastepny :)))
OdpowiedzUsuńDziękuję :) Niedługo będzie. :D
UsuńNo śliczny ;-) Dawaj następny :*
OdpowiedzUsuńTen co będzie teraz będzie jeszcze śliczniejszy i o wiele dłuższy :)
Usuń