wtorek, 30 kwietnia 2013

Part 12.

Oczami Harrego
Była dziewczyną o średnim wzroście, ciemnych, dużych oczach; i falowanych, brązowych włosach. Chyba falowanych, ponieważ były całe mokre, zresztą tak jak i całe jej ubranie. Na jej twarzy malowało się rozpacz, a oczy miała przekrwione od płaczu.
- Przepraszam - zagadnąłem - Mogę ci jakoś pomóc?
- Tak. - warknęła - Wyprowadź mnie z tego cholernego lasu czy co to jest!
Skinąłem głową i złapałem ją pod ramię, a ponieważ nie sprzeciwiła się to ruszyłem do wyjścia. Po niecałych dwóch minutach wyprowadziłem ją na parking.
- Prosze. wyprowadziłem cię - uśmiechnąłem się.
- Dzięki. -mruknęła i zaczęła oddalać się w stronę centrum.
- Może dasz się zaprosić na herbatę? Dam ci jakieś suche ciuch. Pewnie masz daleko do domu. - zawołałem za nią.
- Nie przyjmuję zaproszeń nieznajomych. - zatrzymała się.
- Jestem Harry. Teraz dasz się zaprosić?
- Zapraszasz do domu nieznajomą? Mama niczego cię nie nauczyła? - po jej twarzy przemknął uśmiech.
- Jeżeli jest tak piękna jak ty, to owszem. Mama uczyła mnie bym nie zapraszał do domu starych pedofili - parsknąłem.
- A więc dobrze. Prowadź, Haroldzie - podeszła i z powrotem wsunęła rękę pod moje ramię.

5 minut później
- To jak powiesz mi jak się nazywasz? - zapytałem.
- Ola. Alexis. - mruknęła.
- Ładnie - szepnąłem.
do domu doszliśmy w niecałe 15 minut.
- Aha, nie przejmuj się moimi kumplami. To nieźli palanci. Lubią ładne dziewczyny. - ostrzegłem z uśmiechem.
- Mieszkasz z kolegami? - zdziwiła się - W takiej chacie? Bez rodziców?
- Tak. Tak jakoś, tak - zmarszczyłem brwi.
- Co jest? - zapytała.
- Nic. Chodź.
Otworzyłem przed nią drzwi.

Oczami Alexis
Pierwsze co usłyszałam do głośne śmiechy - męskie i dziewczęce. Harry poprowadził mnie do salonu. Na kanapie, fotelach i ziemi siedziała grupka osób. Zauważyłam, że dwie z nich to moje dwie nowe koleżanki z klasy - Susan i Louisa.
- Alexis? - wykrzyknęła Sus.
- Co ty tu robisz? - zapytała z uśmiechem Lou - O mój Boże! Jesteś cała mokra. Chodź dam ci coś suchego.
- Nie, dzięki. Harry miał mi coś zaraz przynieść. - mruknęłam.
- Zanim Hazza coś ci przyniesie to zdążysz się przeziębić. Wiesz jacy są faceci. - zaśmiała się i pociągnęła mnie na górę - Niestety nie mamy z Zuzą tu żadnych swoich ciuchów. Poszperamy więc w szafach chłopaków.
Zanim zdążyłam coś odpowiedzieć już wciągnęła mnie do jakiegoś pokoju.
- Sypialnia Stylesa. Harrego. - powiedziała i ruszyła w stronę szafy. Po chwili przeglądania wyciągnęła z niej to.
- Masz. Przynajmniej będziesz sucha - uśmiechnęła się i wyprowadziła mnie z pokoju. Następnie otworzyła inne drzwi i powiedziała:
- Tu możesz się spokojnie przebrać. Na pewno nikt do ciebie nie zajrzy.
I wyszła.
Zostałam w przepięknym pokoju.
Przebrałam się, a mokre ubrania powiesiłam na krzesło. Wyszłam na korytarz i zeszłam na dół. Tym razem wszyscy siedzieli na kanapie. Louisa na kolanach jakiegoś blondyna, a Susan na jakimś Mulacie. Pozostała dwójka siedziała bez "damy serca". Nigdzie nie widziałam Hazzy.
- Widzieliście gdzieś Harrego? - zapytałam cicho.
- Już idę. - odezwał się za mną głos.
Odwróciłam się i zobaczyłam loczka w fartuszku i z herbatą na tacy. Mało nie wybuchłam śmiechem.
- Od kiedy to do robienia herbaty zakłada się fartuch? - zapytałam.
- Od dzisiaj - uśmiechnął się i postawił szklankę na stoliku. Wzięłam ją i usiadłam w fotelu. Harold usadowił się na sąsiednim.
- A więc to jest Lo... - nie zdążył dokończyć.
- Je już znam. Louisa i Susan. Tak, wiem. - przerwałam mu.
- No to, to jest... - i zaczął przedstawiać chłopaków. Zayn, Niall, Louis, Liam. - A to jest alexis. Ola. - zwrócił się do pozostałych.
- Hej!
- Miło cię poznać!
- Tak, mi też jest miło - uśmiechnęłam się, ale nieco z przymusu.
Siedzieliśmy i rozmawialiśmy, al w głowie słyszałam tylko głos Louisy: "Nasi chłopacy są <sławni>". Wreszcie nie wytrzymałam i zapytałam:
- Jesteście sławni?
Wszyscy nagle umilkli, a ja się zaczerwieniłam. Wiem, że wyskoczyłam z tym pytaniem jak Filip z konopi.
- Yhm... tak - potwierdził Liam.
- Gwiazdami rocka to wy raczej nie jesteście. Więc kim?
- Jesteśmy zespołem popowym. One Direction. Mówi ci to coś? - Harry spojrzał na mnie.
One Direction, One Direction... One Direction? Tak, wiem. Słyszałam o nich w telewizji, radiu, ale szczerze mówiąc nie znam ich twórczości.
- Tak, coś mi świta - mruknęłam - Ale nigdy nie słyszałam żadnej waszej piosenki. Chyba, że słyszałam, ale nie wiedziałam kto jest jej wykonawcą. Wiecie nie przesiaduję w pokoju i nie słucham całodobowo radia.
- A chciałabyś, żebyśmy coś włączyli? - Lou podszedł do DVD i zaczął szukać jakiejś płyty.
- Tam, możecie coś zapuścić. - nie interesowało mnie to jakoś nadzwyczajnie, ale mimo to chciałam usłyszeć ich śpiew.
- Ok. To może More Than This? Co chłopaki? - Louis zwrócił się do zespołu.
- Dobra, niech będzie - Harry odpowiedział kumplowi, ale przyglądał się mnie.
- Jestem gdzieś brudna czy co? Czego się gapisz? - zaczęłam wycierać usta wierzchem dłoni.
- Nie. jesteś nieskazitelna. - westchnął.
- Przestań.
- Dlaczego? - zamrugał zdziwiony.
- Bo tak. - "postawiłam kropkę nad i" i odwróciłam od niego twarz.
W tej samej chwili z głośników poleciała cicha melodia. Usiadłam wygodniej i wsłuchiwałam się w brzmienie gitary. Piosenka była wolna. Po kolei starałam się wyłapać kto kiedy śpiewa. Mieli naprawdę czyste głosy. Co prawda nie dorównywali takim gwiazdom jak Depeche Mode czy Guns 'n' Roses, ale i tak słychać, że już odnieśli globalny sukces. Piosenka się skończyła, a ja dalej w oddali słyszałam cichą melodię gitary i ich głosów.
- I jak? - szepnął podniecony Hazza.
Nie odpowiedziałam tylko w zamyśleniu pokiwałam głową.
- Podobała ci się?! - wykrzyknął Niall.
Znowu kiwnęłam głową, ale tym razem dodałam do tego tez słowa.
- Macie silne głosy. Piękne. Nie słucham tego typu muzyki, ale z czystym sercem przyznaję, że podobało mi się. - zamyśliłam się - Ile czasu już razem śpiewacie?
- Z trzy lata. - powiedział Zayn.
- To sporo. A jak zaczynaliście?
Chłopcy opowiedzieli mi cało historie ich zespołu. Od castingów w X-Factorze do dnia dzisiejszego. Skończyli opowieść i po chwili zboczyli z tematu. Zaczęłam się nudzić, bo nie mogłam dołączyć do ich wesołej rozmowy. Nie byłam z ich świata. Nie mieliśmy wspólnych tematów. Nie zostałam całkowicie wtajemniczona w ich otoczenie. Może to i dobrze. Ja byłam samotna, a oni lubili towarzystwo. Dla nich przyjaciele to cały świat. Moim przyjacielem był iPhone i słuchawki; spokój, a nie cosobotnie imprezy, bale, koncerty i inne. Więc jaki jest sens siedzenia z nimi jeżeli nie mamy takich samych poglądów, gustów.
- Harry, ja będę się zbierać. - zaczęłam wstawać.
- Co? - zapytał nieprzytomnie, jakby dopiero obudzony z długiego transu.
- Idę do domu. Twoje ubrania - jeżeli nie mas nic przeciwko - oddam dziewczynom w szkole. A teraz pójdę po swoje rzeczy, jeżeli pozwolisz.
Skierowałam się w stronę schodów i wspięłam się na górę. Weszłam do pokoju i zabrałam swoje wilgotne już ciuch. Loczek czekał na mnie przy drzwiach sypialni.
- Mogę cię odwieść, jeśli chcesz. - zaproponował.
- Nie, dziękuję. I tak dużo już zrobiłeś - spojrzałam na ubranie, które miałam na sobie.
- Nie ma problemu. Ciuchów możesz nie oddawać - westchnął - Jeżeli już zdecydowałem się ci pomóc to muszę wykonać swoje zadanie do końca.
- Dobrze. Odwieź mnie.
Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do jego samochodu. Przez całą drogę milczeliśmy. Dopiero gdy zatrzymaliśmy się przed podjazdem domu mojej ciotki, chłopak powiedział:
- Dziękuję, że zgodziłaś się bym ci pomógł.
- To raczej ja powinnam ci podziękować.
- I tak to j a ci dziękuję.
- W porządku. Nie ma za co - zmieszałam się - Ok, to ja lecę. Pa. - zanim zdążyłam wysiąść z auta Harry złapał mnie za nadgarstek i lekko pociągnął w swoją stronę. Gdy nasze usta dzieliło 10 centymetrów nagle odwróciłam głowę.
- Przepraszam. Nie mogę. - wydukałam i wyślizgnęłam się z Audi. Przebiegłam przez trawnik i wbiegając do budynku lekko obejrzałam się przez ramię. Było za ciemno bym mogła zobaczyć jego twarz. Niestety.

Oczami Harrego
Byliśmy tak blisko. Tak bardzo chciałem mieć ją w swoich ramionach, czuć smak jej ust. Już tak wyraźnie czułem zapach jej skóry, ciepło bijące od jej ciała.
A ona tak nagle się odsunęła.
Nie wiedziałem co myśleć, Nie wiedziałem co o n a mogła myśleć. Czy w jej oczach jestem obrzydliwy, odrażający? A może ona jest już zajęta? Może to ktoś inny ma przyjemność smakowania jej ust? Postanowiłem dowiedzieć się o niej jak najwięcej. Będę o nią walczył.
Popatrzyłem na bdynek, w którym dopiero znikła i nacisnąłem pedał gazu.
Wróciłem do d o m u. Do p r z y j a c i ó ł.

Oczami Susan
Siedzieliśmy na kanapie i rozmawialiśmy. Po jakimś czasie zauważyłam, że fotel, w którym siedziała Alexis jest pusty. Spojrzałam na Harrego, ale jego również nie było. Wzruszyłam tylko ramionami i szepnęłam do Zayna:
- Nudzi mi się. Pójdziemy na górę?
- Po co? - popatrzył na mnie zmysłowo.
- Może pokarzesz mi swoją sypialnię, hę? - zaśmiałam się.
- Z przyjemnością. - wstał i podał mi rękę.
- A wy gdzie? - zawołał za nami Lou.
- Na górę - odkrzyknął Zay i pociągnął mnie na schody.
Wpadliśmy do sypialni i opadliśmy na łóżko.
- Cóż, widzę, że bardziej interesowało cię moje łóżko, a nie wystrój mojej sypialni.
- Może i tak. - szepnęłam.
Zaczęliśmy się całować. Nie tak jak zawsze. Namiętniej.
- Na pewno tego chcesz? - wydyszał między pocałunkami.
- Tak - mruknęłam i przerzuciłam go na plecy. Siedziałam okrakiem na jego brzuchu. Zdjęłam koszulkę, a on rozpiął mi jeansy. Potem przyszła kolej na niego.
- Jesteś taka piękna. - wymruczał i rozpiął mi stanik.
- A ty taki uroczy. - złożyłam na jego ustach długi, namiętny pocałunek.
To było cudowne doświadczenie. Kochaliśmy się całkiem długo, więc gdy wreszcie się ubraliśmy za oknem było już ciemno. Nie słyszeliśmy już rozmów z dołu, więc zeszliśmy tam.
Zastaliśmy czwórkę śpiących ludzi. Liam położył się na podłokietniku, Louis ułożył się na Daddym, a Niall i Louisa siedzieli wtuleni w siebie na fotelu. Nigdzie nie widzieliśmy Harrego, więc założyliśmy, że jest w swoim pokoju.
Chcąc, nie chcąc musiałam obudzić siostrę, bo musiałyśmy wracać do domu. Jutro szkoła.
Luiza obudziła się, ale zachowywała się półprzytomnie. Poszłam do kuchni i nalałam trochę wody do szklanki. Wróciłam do salonu i chlusnęłam płynem w twarz siostry. Podskoczyła i natychmiat otworzyła szeroko oczy.
- Osz kurwa. Co... co... co się dzieje? - wykrzyknęła.
- Pora wstawać, leniu. - zawołałam.
Lou spojrzała na mnie niechętnie i flegmatycznie zaczęła wyczołgiwać się z uścisku Irlandczyka. Blondyn, śpiąc głęboko, nie protestował.
Zayn postanowił nas odwieść, więc już około 23:00 byłyśmy w domu.







Od Autora:
No więc jest następny rozdział :) Mam nadzieję, że się spodobał :D
Jak już pewnie zauważyliście postanowiłam pisać dłuższe rozdziały :)  Chyba są dobre xd
Liczę na komentarze. 
Dziękuję z tyle wyświetleń ;*****

~ Luizka  



środa, 24 kwietnia 2013

Part 11.

Obudziłam się około 5:30 rano. Cała oblana byłam zimnym potem. Trzęsłam się i nie mogłam nad tym zapanować. Tej nocy znowu na nowo przezywałam śmierć Daniela. Na szczęście to nie była rzeczywistość tylko wspomnienia, zły sen. Czułam, że powinnam przespać się jeszcze przynajmniej pół godziny, ale sen niestety postanowił już ode mnie odejść. Wstałam więc z łóżka i zawlokłam się do łazienki. Zrzuciłam z siebie pidżamę i weszłam pod ciepły strumień wody. Nałożyłam na głowę szampon i zaczęłam tworzyć z niego pianę. Po kilku minutach spłukałam włosy i ciało, i wyszłam spod prysznica. Dokładnie wytarłam się ręcznikiem, założyłam szlafrok i wróciłam do pokoju. Usiadłam przed toaletką i zaczęłam rozczesywać i suszyć mokre splątane włosy. Następnie ubrałam się w to. Gdy zeszłam na dół do kuchni była 7:00. Zaparzyłam sobie kawę i zrobiłam tosty. Kiedy byłam w połowie śniadanka na dół zeszła też Zuza. Tak jak ja zostawiła włosy rozpuszczone, a założyła na siebie to.
- Hej! - mimo fatalnej pobudki czułam, że ten dzień będzie udany.
- Yhym... - siostra chyba nie podzielała mojego entuzjazmu. Zobaczywszy automat do kawy, poleciała do niego jak na skrzydłach.
- Następnym razem po prostu nie pisz do ana z Zaynem.
- Nie pisaliśmy.
- Jasnee.
- Dobra, cicho - uśmiechnęła się.
Koniec śniadania zjadłyśmy w milczeniu, bo Sus nie była dzisiaj rozmowna. Gdyby nie puder pewnie zobaczyłabym pod jej oczami wielkie wory. W sumie u mnie było podobnie, tyle że ja spałam. Niekoniecznie dobrze, ale spałam.
Poszłam na górę po torebkę z książkami i z powrotem wróciłam na dół.Teraz dołączyła do nas też mama. Tata był już w pracy.
- Cześć, córeczko - przywitała się - Jak się spało?
- Nieźle - zamyśliłam się - Nie licząc koszmarów. Tak, tego samego co zawsze.
- Och, przykro mi - zmieszała się.
- Mamo, nie martw się. Przywykłam... prawie.
Postawiłam torbę w holu. Była 7:40, więc autobus miałyśmy dopiero za jakieś 20 minut, bo dzisiaj nasze lekcje zaczynały się o 8:30. Nagle z rozmyślań wyrwał mnie dźwięk sms'a dochodzącego z mojej kieszeni. Wyjęłam komórkę i spojrzałam na wyświetlacz. Niall.
" Dzień dobry, słoneczko :) Postanowiliśmy z chłopakami nie zostawiać was na pastwę losu. Około 8:00 ktoś zapuka do waszych drzwi :D Kocham Cię, Niall :*"
- Hej, Zuza, patrz - pokazałam jej esa.
- "Ktoś zapuka do waszych drzwi"? Co to może znaczyć? Przyjadą tu?
- Nie wiem, może i tak. Czekaj, odpiszę.
Napisałam:
"Ktoś? O kim piszesz? Też Cię kocham"
Odpowiedź dostałam chwilę potem:
"Zobaczycie. To mili faceci :)"
Faceci. To na pewno nie ktos z chłopaków. Więc kto?
Wzruszyłam ramionami i schowałam telefon. <Mój chłopak i jego przyjaciele są naprawdę dziwni> pomyślałam.
Równo o 8:00 w domu rozległo się głośne pukanie. Do drzwi podążyła mama, ale ja z siostrą ją wyminęłyśmy. Otworzyłam drzwi. Przed nami stało dwóch rosłych facetów. Wyglądali jak jacyś gangsterzy z filmów akcji. Obcisłe T-shirty i mocna postawa.
- Louisa i Susan? - zapytał z uśmiechem pierwszy z mężczyzn.
- Tak, a o co chodzi? - zapytała Sus.
- Jestem Eric, a to Josh. Od dzisiaj wasi ochroniarze. - stwierdził drugi.
Spojrzałam na siostrę.
- Hm... ochroniarze? - zwróciłam się do nich.
- Tak. chłopcy prosili byśmy się wami zajęli. Paparazzi potrafią być naprawdę upierdliwi. - zaśmiał się Josh.
- To jak? Jedziemy? - zapytał Eric - Zdaje się, że lekcje macie na 8:30.
W tej samej chwili pod dom podjechał autobus.
- Tak, już idziemy. Weźmiemy jeszcze tylko plecaki - powiedziałam.
Przeżuciłyśmy przez ramię torby i ruszyłyśmy w stronę autobusu.
- Hej, dziewczyny! - zawołał za nami jeden z "goryli".
Odwróciłyśmy się i spojrzałyśmy na niego pytająco.
- Jedziemy do szkoły wozem służbowym, SUV-em. - wskazał na duży czarny samochód stojący na podjeździe.
Skręciłyśmy w jego stronę, a Eric i Josh szli za nami. Ludzie siedzący w autobusie patrzyli na nas pytająco. My tylko wzruszyłyśmy ramionami i szłyśmy z szerokim uśmiechem. Nigdy nie lubiłyśmy jeździć szkolnym gruchotem. Na samym początku tatko woził nas swoim "wypasionym" autem, ale potem zaczął wcześniej chodzić do pracy i byłyśmy zmuszone jeździć żółtym klekotem.
Wsiadłyśmy na tył samochodu, a ochroniarze wślizgnęli się na przód. Zapięłyśmy pasy.
Droga do szkoły minęła nam dość szybko. Niestety na miejscu czekali już na nas fotoreporterzy.
- Teraz już widzicie po co zostaliśmy wynajęci - mruknął Eric, nagle przybierając minę nieugiętego, silnego faceta.
Wyszliśmy z SUV-a i do naszych uszu doszły głośne krzyki paparazzi.
- Jak to jest mieć chłopaka z One Direction?!
- Jak to jest się z nimi przyjaźnić?!
- Jacy oni są naprawdę?!
- Jak wygląda wnętrze ich domu?! Wiecie ile wydali na jego urządzenie?!
I tym podobne. Męczące.
By dotrzeć do schodów musieliśmy nieźle się przeciskać. Na szczęście Eric i Josh byli niezastąpieni. W ludziach budzili respekt, więc niektórzy schodzili nam z drogi. Ci co byli na tyle rozsądni. doszliśmy do wejścia, ale w środku nie czekał na nas wymarzony spokój. Uczniowie. Fani.
- Ooo, zazdroszczę wam!
- Jak to jest? Noo, miec sławnego chłopaka?
- Jakieś pikantne szczegóły?
Jednak nasi rówieśnicy mimo wszystko byli mniej natrętni niż ci z zewnątrz. Nastolatkowie widząc groźne postacie naszych opiekunów bali się choćby nas dotknąć.
Pierwszą lekcję miałam z siostrą. Jak zwykle usiadłyśmy razem na ostatnią ławkę, a obrońcy ustali za nami w pozach groźnych bandytów.
Tuż po dzwonku do klasy wpadła śliczna brunetka. Miała na sobie to. Włosy zostawiła rozpuszczone, ale spięła je z tyłu kokardką.
- To jest Alexis. Alexis, tak jak wasze koleżanki z ostatniej ławki, pochodzi z Polski. Jest tutaj nowa, więc proszę, przyjmijcie ją ciepło i oprowadźcie po szkole. - poprosiła nasza nauczycielka - Alexis, proszę, usiądź na wolnej ławce.
Dziewczyna rozejrzała się po sali i spojrzała na pusty stolik. Miejsce naprzeciw mnie i Sus. Podeszła i usiadła na krześle.

Oczami Alexis
Usiadłam przed dwoma ładnymi dziewczynami. Kim są ci faceci  stojący za nimi? Ochroniarze? One są jakieś sławne?
Znowu rozejrzałam się po klasie. Uczniów było niewielu, ale w tym było kilka niezłych ciach. Co prawda nieco nie w moim stylu, ale wydawali się w porządku.
Spojrzałam na panią Fletcher. Pisała coś na tablicy i cały czas powtarzała, że sztuka to piękno. zgadzałam się z nią. Niestety ja nie lubię sztuki w teorii. Wolę praktykę. Wyjęłam notatnik i ostro zakończony ołówek. Chwilę się zamyśliłam aż do głowy wpadła mi łąka pełna kolorowych kwiatów. Nie lubię kolorów. Wolę rysunki w odcieniach czerni, bieli i szarości.
Byłam w połowie rysunku kiedy zadzwonił dzwonek. Ktoś postukał palcem w moje ramię. Wzięłam torbę i odwróciłam się.
- Hej, jestem Susan, a to Louisa - powiedziała jedna z dziewczyn, które siedziały za mną. Spojrzałam na dwójkę facetów - O, a to Josh i Eric. Ochroniarze.
- Ochroniarze? - uniosłam brwi - Jesteście sławne?
- Nie, my nie - uśmiechnęła się Louisa - Nasi chłopacy są. Nieważne.
- Pani Fletcher prosił, by ktoś oprowadził cię po szkole. Pomyślałyśmy, że przyjmiemy pod swoje skrzydła naszą rodaczkę. - zaproponowała Susan.
- Dzięki, ale nie skorzystam. Poradzę sobie. - skierowałam się do drzwi.
- Na pewno? Szkoła jest dość duża - zaznaczyła Lou.
- Tak, ale jeszcze raz dzięki. Jak coś będę potrzebowała to na pewno się do was zwrócę. Narka - pożegnałam się i spojrzałam na plan, by sprawdzić w jakiej klasie mam następne zajęcia. W rzeczywistości potrzebowałam małego oprowadzenia, ale nie chciałam, by pomagały mi te dziewczyny.

Oczami Louisy
Zaproponowałyśmy nowej pomoc, ale odmówiła.  Wydawała się nieco... nieśmiała? Nie, chyba po prostu nie lubiła towarzystwa "płytkich lasek" Możliwe, że właśnie za takie w jej oczach uchodziłyśmy, bo, nie da się ukryć, lubiłyśmy się stroić. Cóż, nie kazda dziewczyna zakłada do szkoły szpilki.
Rozdzieliłam się z Sus i poszłam na matmę.
Reszta dnia minęła mi dość spokojnie. Ponieważ dzisiejsza pogoda sprzyjała opalaniu większość uczniów w czasie lunchu wyszła na dziedziniec. Z siostrą usiadłyśmy na swoje stałe miejsce. Pomimo, iż przez cały posiłek wypatrywałam Alexis, nigdzie nie mogłam jej dostrzec. Po lunchu miałyśmy jeszcze tylko dwie lekcje, więc około 15:00 byłyśmy już w domu. Odrobiłyśmy lekcję i postanowiłyśmy pojechać jeszcze do chłopców.
Zostaliśmy ich, jak można się było spodziewać, rozwalonych na kanapie. Część drzemała, a druga część oglądała jakiś monotonny serial. Na nasz widok ucieszyli się jak dzieci.
- Bez was jest tu tak nuuudno! - krzyknął Lou i podbiegł, by nas przytulić.
- Przyniosłyśmy gazety - uśmiechnęła się Zuza.
Harry porwał pierwsze lepsze czasopismo i zagłębił się w lekturze.

Oczami Harrego
Wziąłem jakiś magazyn i usiadłem, by go poczytać. Na okładce było moje zdjęcie, więc z ciekawością spojrzałem na nagłówek.
"Czy Harry Styles naprawdę jest homoseksualistą?! Mamy dowody, że tak!"
Co?! - pomyślałem. Otworzyłem na podanej stronie i zacząłem czytać:
"Wokalista zespołu One Direction - Harry Styles; niedawno udowodnił nam, że woli chłopców. W wywiadzie u Alana Carra czuło patrzył na kumpla z zespołu - Louisa Tomlinsona. Nagle nie mogąc powstrzymać impulsu rzucił się na niego z pocałunkiem. Wszyscy byli zaskoczeni, a przystojny dziewiętnastolatek odrywając się od kolegi wyglądał na bardzo z siebie zadowolonego. Oto zdjęcia z innych jego spontanicznych akcji:







- Nie, no. cholera, to chyba jakaś kpina! - wybuchłem.
- Harry, co się stało? - zapytał Niall.
- Jebane plotki - to co się stało! - zakląłem i wybiegłem z domu.
Z nieba padały duże krople deszczu, ale i tak nie wróciłem do suchego domu. Potrzebowałem świeżego powietrza i samotności.
Najpierw głupie plotki o rzekomym romansie z jakąś czterdziestolatką (!), a teraz to.
Deszcz przybierał na sile. Bez namysłu skierowałem sie w stronę parku. Gdy weszłem w głąb skweru zderzyłem się z kimś.
- Kurwa, uważaj! - usłyszałem dziewczęcy głos, wiec podniosłem wzrok na jej twarz. 
Przede mną stała najpiękniejsza dziewczyna na świecie.



Od Autora:
Taak, przepraszam Was, że tak długo nie dodawałam nowego rozdziału. Niestety mama dała mi karę, grr... Ale juz jestem z Wami :) 
Jak wam się podoba ta część? Myślicie, że ze Harry rozkocha w sobie spotkaną dziewczynę? :D
Licze na komentarze.
Dziękuję za tak dużo wyświetleń, jesteście kochani!

 ~ Luizka

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Kontakt

Jeżeli chcecie zadać mi jakieś pytania dotyczące bloga (czy też nie tylko :D) to piszcie do mnie na:

Ask:

http://ask.fm/rainbow25

Facebook:

https://www.facebook.com/luiza.manuszewska?ref=tn_tnmn 

Twitter:

https://twitter.com/LMagnuszewska

GG:

46995275

G-mail:

rainbow251099@gmail.com


~ Luizka

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Nowa bohaterka :]

Alexis (Ola)

Ma 16 lat. Tak jak Luiza i Zuza, pochodzi z Polski. Jest nową uczennicą w klasie Lui i Sus. Do Londynu przeprowadziła się z powodu wypadku samochodowego rodziców. Mieszka z bogatą ciotką, która ją kocha i rozpieszcza, ale nie poświęca jej nazbyt czasu.
Jej ulubioną muzyką jest głównie rock, czyli takie zespoły jak: Evanescence, Guns N' Roses,
Led Zeppelin, Nirvana. Ma też słabość do Depeche Mode. Uwielbia rysować i śpiewać, choć nie robi tego publicznie. Jest szalona, choć po smierci rodziców nieco przystopowała.





 Od Autora:
Postanowiłam dodać nową osobę :) Zaczęłam też pisać "oczami innymi osób" :D
Zaraz będzie rozdział :)

~ Luizka

niedziela, 14 kwietnia 2013

Part 10.

- Dlaczego? Dlaczego nie powiedziałaś i, że jestem dla ciebie tylko pocieszycielem? - zapytał Niall.
Było już około dwóch godzin po zakończeniu wywiadu. Chciałam z Sus wrócić do domu taksówką, ale chłopcy mimo wszystko odwieźli nas limuzyną. Harry, Zayn, Liam i Luois wrócili do domu, ale Irlandczyk został.
- Pocieszycielem?! - wybuchłam - Naprawdę uważasz, że jesteś dla mnie tylko pocieszycielem?! Że moje uczucia do ciebie są udawane? Że mi zależy tylko na tym, by nie być samotną...?
Nie odpowiedział. Chyba myślał nad odpowiedzią. Odkąd wróciliśmy do domu on tylko siedział na moim łóżku i przyglądał się moim przygotowaniom do szkoły. Męczył mnie jego cicha postawa i smutny wzrok, ale nie dałam tego po sobie znać. Chciałam, by to on pierwszy zaczął rozmowę. I zaczął.
- Nie wiem co myśleć - mruknął - Nie jestem na ciebie zły czy coś. Po prostu jest mi smutno. Smutno, bo nie powiedziałaś mi o tym Daniel...
- Nie powiedziałam ci, bo nie jest mi łatwo o nim mówić. Cały czas czuję się winna jego śmierci, rozumiesz? - szepnęłam.
- Ty? Winna? - dopytywał się blondyn.
- Tak..., winna.

Była sobota, wieczór. Z Danielem chodziłam już sporo czasu. Umówiliśmy sie na randkę, spacer po parku. chodziliśmy, rozmawialiśmy, przytulaliśmy się, całowaliśmy.
Nagle Dani znieruchomiał.
- Musimy porozmawiać - powiedział i usiadł na ławce.
- Yhm? - usiadłam obok niego.
- Hm... Chyba... nie możemy się dalej spotykać - wydusił z siebie.
- Co?! Zrywasz ze mną? - krzyknęłam i poderwałam się na nogi.
- Lui, to nie chodzi o to, że już mi się nie podobasz czy coś. Dalej cie kocham i nigdy nie przestanę. Przyrzekam. Nie zapomnę cię aż do śmierci. Chodzi tylko o to, że moja matka chce mnie wysłać do szkoły z internatem gdzieś na Pensylwanii. Twierdzi, że przez spotykanie się z tobą opuszczam się w nauce.
- Przeciwstaw się jej.
- Próbowałem - mruknął - Próbowałem wszystkiego, ale ona jest głucha na moje argumenty. Powiedziała, że wyśle mnie tam siłą.
- Nie, nie! To nie dzieje się naprawdę - zaczęłam biec.
- Lui, zaczekaj - Dani wstał z ławki i zaczął za mną biec.
- Nie, zostaw mnie!
Biegłam całkowicie na oślep. Przebiegłam przez ulicę nie patrząc na nadjeżdżając samochody. Nagle usłyszałam głośny pisk opon i huk zderzenia. Jak w transie obróciłam się w stronę jezdni. Samochód, krew, śmierć.
- Nieee!!!
Podbiegłam do Daniela. Leżał w ogromnej kałuży czerwonego, życiodajnego płynu. Uklękłam i położyłam jego głowę na moje kolana.
- Proszę, Dani, obudź się! - krzyczałam - Proszę nie odchodź! Nie zostawiaj mnie! Nie możesz mi tego zrobić! Proszę... nie umieraj... - wstrząsał mną spazmatyczny szloch. Moje łzy spadały na zakrwawioną twarz ukochanego. Jak przez mgłę słyszałam sygnał zbliżającej się karetki.

- Jak przez mgłę pamiętam ręce odciągające mnie od jego ciała... - zakończyłam i dopiero teraz zorientowałam się, że siedzę wtulona w Nialla - Gdyby wtedy tak nie zareagował pewnie on nadal by żył.
- Nie to nie jest woja wina. Nie możesz się tak oskarżać. Los tak chciał.
- Mimo wszystko czuję się winna.
- Przepraszam, że wtedy tak na ciebie naskoczyłem.
- Przepraszam, że nie powiedziałam ci o Danim.
- Nie gniewam się.
- Nie gniewam się.
Przyciągnął mnie i znowu mogłam zatracić się w jego pocałunkach.
Leżeliśmy wtuleni w siebie, dopóki do drzwi nie zapukała mama.
- Chyba czas "wygonić" gościa - uśmiechnęła się ciepło - Jutro szkoła, córeczko.
- Mamo, dasz nam jeszcze chwileczkę?
- Oczywiście. Chwileczkę - powiedziała i z powrotem zamknęła drzwi.
- Możesz jeszcze tylko coś mi zaśpiewać, zagrać? - zapytałam z nadzieją.
Kiwnął głową, a ja podałam mu gitarę.
<piosenka>

Poprzez ocean, poprzez morze
Zaczynam zapominać sposób w jaki na mnie patrzysz
Poprzez góry, poprzez niebo
Potrzebuję ujrzeć twą twarz, potrzebuję spojrzeć w twoje oczy
Poprzez burzę i poprzez chmury
Wyboista droga i teraz do góry nogami
Wiem, że jest trudno spać w nocy
Nie martw się, bo wszystko będzie w porządku
W porządku

Poprzez smutek i walki
Nie martw się, bo wszystko będzie w porządku
W porządku

Cały czas w moim pokoju
Czekam na to, aż zadzwonisz, już wkrótce
Dla ciebie, oh, mógłbym przejść tysiąc mil
Żeby być w twoich ramionach, trzymasz moje serce
Oh ja, oh ja, ja kocham cię
I wszystko będzie w porządku
W porządku

Poprzez długie noce i poprzez jasne światła
Nie martw się, bo wszystko będzie w porządku
W porządku

Wiesz, że się o ciebie troszczę, zawszę będę tu dla ciebie
Obiecuję, że zostanę dokładnie tutaj
Wiem, że także mnie pragniesz, kochanie, możemy przejść poprzez cokolwiek, bo wszystko będzie w porządku
W porządku

Poprzez smutek i walki
Nie martw się, bo wszystko będzie w porządku
W porządku, w porządku

Poprzez smutek i walki
Nie martw się, bo wszystko będzie w porządku








Od Autora:
Uuu, świętujemy :) 10 rozdział :) haha
Tak jak obiecałam rozdział jest dłuższy :D
Wczoraj ustawiłam, że komentować mogą też anonimy, więc myślę, że teraz będzie więcej opinii :)
Dziękuję za tyle wyświetleń :*

~ Luizka

sobota, 13 kwietnia 2013

Part 9.

Po wywiadzie spotkaliśmy się jeszcze z Paulem. Chciał osobiście poznać mnie i Zuzę, ale miał też
 jakieś sprawy do zespołu. Chłopcy rozmawiali, a ja i Sus siedziałyśmy przytulone na kanapie.
 - Wiesz co? - mruknęła - Nigdy nie wyobrażałam sobie, że mogę być tak bardzo szczęśliwa. To jest niesamowite. Oni są niesamowici.
- Taak - szepnęłam i na chwilę zamilkłam - A ja... ja... nie spodziewałam się, że jeszcze kiedykolwiek zakocham się tak mocno. Wiesz jak bardzo kochałam Daniela. Już wtedy planowaliśmy razem przyszłość. Tak, to pewnie śmieszne. Głupia trzynastolatka. Ale taka była rzeczywistość. Nie wyobrażałam sobie, że w przyszłości mogę być z kimś innym. Tak bardzo mi go brakowało gdy odszedł...
- Nie musimy teraz o tym rozmawiać - powiedziała Susan. Zauważyła, że po moim policzku spłynęła łza.
- Ale chcę. Chcę to z siebie wyrzucić - drgnęłam - Daniel był tak bardzo inny od reszty chłopaków. Przy nim czułam się niesamowicie bezpieczna i szczęśliwa. Gdy go zabrakło... czułam jakby wyrwano mi pół serca. Pół, bo z drugą częścią musiałam żyć. Musiałam cierpieć. Musiałam czuć tą okropną pustkę, która zabierała mi całą radość życia. To co było dla mnie najważniejsze odeszło, a reszta stała się niczym. - zamilkłam i wierzchem dłoni otarłam mokry od łez policzek - Na szczęście najmocniej czułam to cierpienie będąc w Polsce. Patrząc na te miejsca gdzie był Dani. Potrzebowałam oderwać się od tamtej rzeczywistości. Pamiętasz jak bardzo ucieszyłam się, gdy tato powiedział, że został przeniesiony tu, do Londynu? - popatrzyłam na siostrę - Cieszyłam się jak dziecko, które ma możliwość wymienienia wszystkich swoich starych zabawek na całkiem nowe. Przeprowadziliśmy się tu i poczułam się o niebo lepiej. Nie zapomniałam, ale umiałam odnaleźć w sobie radość. Cierpienie odzywało się tylko w samotności. Kidy nie miałam przy sobie przyjaciół, ciebie - zamknęłam oczy - Ale teraz? Teraz jest inaczej. Czuję jakby pustkę ktoś wypełniał. Tak jakby moim lekarzem był Niall. Czasami wydaje mi się, że nad jego duszą czuwa Daniel. Tak jakby to on chciał, bym znalazła sobie kogoś kto mnie uszczęśliwi tak jak on mnie uszczęśliwiał. Są do siebie tak bardzo podobni. Ale to nie znaczy, że zakochałam się Niallu tylko dlatego, że ma w sobie coś z Daniego. Nie. Pokochałam go za to jaki on sam jest. Za jego odrębne nawyki. Czuję, że to on jest tym kogo potrzebowałam przez te trzy lata.
- Och, kochanie - Zuza otarła mi łzy - Byłaś taka silna. Przepraszam cię. Przepraszam cię z to, że nie pomogłam ci jeszcze bardziej. Że nie byłma przy tobie w tych najbardziej trudnych sytuacjach.
- Co? - zdziwiłam się - Ty mnie jeszcze przepraszasz? Nie masz nawet pojęcia jak bardzo mi pomogłaś. To głównie dzięki tobie tu jestem. Gdyby nie ty, pewnie już dawno dołączyłabym do Daniela.
- Nie możesz tak mówić - zaprotestowała Sus.
- Mogę. Byłaś ze mną zawsze gdy cię potrzebowałam. Nie chciałam ci wtedy mówić o tym okropnym cierpieniu. Nie chciałam nadopiekuńczości. Nie chciałam, by ktoś jeszcze nosił mój ciężar. Chciałam tylko mieć przy sobie kogoś, kto mnie wesprze, przytuli i wypłacze się razem ze mną nawet nie znając przy czyny takich zachowań.
- Byłam - szepnęła Zuzia.
- Byłaś - potwierdziłam - I za to ci dziękuję - przytuliłam ją mocniej i w tym momencie zerknęłam w bok.
Zobaczyłam Nialla.
Słyszał całą naszą rozmowę.
Czułam to.


Od Autora:
Och, przepraszam, że taki krótki, ale mówię - po prostu nie mam pomysłów na dłuższe. 
A. Horan A. Payne K. Styles - obiecuje ci, że następny rozdział jednak będzie dłuższy :)
Dziękuję za wejścia ;*

~ Luizka  

piątek, 12 kwietnia 2013

Part 8.

Gdyby nie Niall z pewnością wyłożyłabym się już na samym wejściu na scenę. Blask reflektorów mocno mnie zdezorientował, więc przez chwilę nie widziałam gdzie prowadzi mnie chłopaka. Jednak zaraz przywrócił mi się wzrok i mogłam rozejrzeć się po studiu. Studio wyglądało tak: klik.
Przywitał nas prowadzący Alan.
- Hej, Lou.
- Witaj, Harry.
- Jak się masz, Liam?
- Uuu, ładna dziewczyna, Zayn.
- Ooo, nareszcie nowa miłość niż jedzenie, Niall?
Po kolei uściskaliśmy Alana i usiedliśmy na kanapie. Ponieważ było ciasno Lou i Liam usiedli na oparciach.
- Może coś do picia? - zwrócił się do nas prowadzący - Mam to. Chcecie?
- Tak, dzięki, Alan - powiedział Niall i sięgnął po napoje, by kolejno nam go podawać.
- No więc, wczoraj zadzwonił do nas Paul, wasz manager, i powiedział, że przyjedziecie do nas z nowymi koleżankami. Oj, to chyba jednak nie tylko koleżanki - skomentował Alan - Przedstawicie się, dziewczyny?
Zaniepokojona spojrzałam na Nialla. Ten lekko się uśmiechnął i dał mi znak bym mówiła.
- No to może ja zacznę - uśmiechnęłam się już nieco pewniej - Nazywam się Louisa i pochodzę z Polski. Wraz z siostrą Susan - tu wskazałam na Zuzkę - mieszkamy w Londynie od jakiś 2 i pół roku. No i to chyba tyle co do nas - spojrzałam na Carra i uśmiechnęłam się do niego.
- Polska mówisz? - zainteresował się Alan - Już po was widzę, że to właśnie tam są najładniejsze dziewczyny. Ja to bym tam zaszalał. Widzę, że chłopcy nie podzielają mojego zdania. Było tyle polskich akcji o sprowadzenie ich do Polski, ale oni tak jakby tego nie widzieli - Alan mówił tak jakby chłopaków tu nie było.
- No jak nie widzimy? - zainterweniował Louis - Widzimy, ale nie możemy nic z tym zrobić. Kochamy naszych WSZYSTKICH fanów, ale to nie my ustalamy to gdzie pojawimy się na koncercie.
- Na szczęście ostatnio Paul powiedział nam, że najprawdopodobniej pojawimy się w Polsce w przyszłym roku -dodał Louis.
- Tak, takie są plany - potwierdził Niall - Postaramy się, żeby to wypaliło.
- Noo, tak - zamyślił się prowadzący - Dobra zostawmy ten temat za sobą. No to teraz może powiecie jak to się stalo, że między was weszły takie dwie urocze dziewczyny?
- No wiesz, Alan. W sumie to zasługa Niall i jego miłości do jedzenia - zaśmiał sie Harry.
- Haha, znalazł je w kurczaku? - parsknął dziennikarz.
- Nie, ale wiesz, jak jesteś zajęty jedzeniem to często możesz na kogoś wpaść - mruknął Nialler - Ja akurat miałem szczęście i wpadłem na dwie śliczne dziewczyny. Teraz to już chyba każdy się ze mną zgodzi, że Nando's to świątynia, prawda?
Wśród publiczności wybuchły śmiechy i oklaski.
- Haha, dobre - zaśmiał się Alan - A jak to się stało, że ty jesteś z Louisą, a Susan z Zaynem?
- Nas połączył wspólny wstrząs mózgu - zażartowałam.
- A mnie i Zayna, hmm... w sumie to chyba przypadek - zaśmiała się Sus i mocniej przytuliła ukochanego.
- Jesteście niesamowite. Wiele dziewczyn dałoby wszystko, żeby być na waszym miejscu. - stwierdził Carr - Inne pewnie by ich zamęczyły, a wy siedzicie jakby One Direction to byli zwykli nastolatkowie.
- W pewnym sensie to oni przecież są zwykłymi nastolatkami - powiedziała Zuzanna - Sława nie zawsze zmienia człowieka. Nie mogę jednak powiedzieć, że są jacyś przeciętni. Są troszeczkę ładniejsi od przeciętnego chłopaka - uśmiechnęła się.
- Troszeczkę?! - zawołał ze śmiechem Zayn  - Dobra, dobra, policzymy się w domu!
- No, moim zdaniem to nie troszeczkę - krzyknęłam i z czułością spojrzałam na Nialla.
- Oh, mam pomysł! - wykrzyknął nagle Alan - Zróbmy konkurs całowania.
Na te słowa widownia widownia wybuchła salwami zachwytu.
- Nie, nie - speszyłam się. Spojrzałam na siostrę. Miała taki sam wyraz jak ja. Przerażony.
Nagle widownia zaczęła nas zachęcać.
- Dobra, dobra, ale oni to mają partnerów - oburzył się Harry - a ja, Louis i Liam to co?
- Harry nikt ci nie zabrania całować Louisa czy Liama - uśmiechnął się Carr.
Harry wziął w ręce twarz Luisa i zaczął udawać, że go całuje. Zaraz jednak go puścił, a Lou ze śmiechem opadł na kanapę i udawał zmęczonego oraz przerażonego.
- Ok, my podejmujemy wyzwanie - krzyknął Zay - A wy?
- My też - odpowiedział Nialler i uśmiechnął się.
- OK! No to... Na miejsca... Gotowi... START!
Niall przyciągnął mnie i pozwolił mi się zatopić w jego malinowych ustach. Poczułam się jeszcze bardziej szczęśliwa. Gwar, który panował dookoła nas, dla mnie nie istniał. Liczyły się tylko jego niesamowite pocałunki. Tylko on.
Byliśmy do siebie przytuleni aż do momentu kiedy Alan krzyknął:
- LOUISA I NIALL WYGRYWAJĄ!
Oderwałam się od ukochanego z ociąganiem. Popatrzyłam na Irlandczyka i złączyłam jego palce ze swoimi.
Prowadzący pytał jeszcze chłopaków o karierę, ogólnie. Ja jednak tego nie słuchałam. Zatopiłam się we własnych rozmyślaniach.
Moje myśli przerwał nagle mocny uścisk Horana i głośny głos Alana:
- Dobra, dzięki za wywiad. Jak zawsze świetnie się z wami bawiłem!
Carr wstał i zaczęliśmy się z nim żegnać. Gdy podszedł do mnie i Sus, powiedział:
No chyba nie myślicie, że zmarnuję taką okazję - uśmiechnął się i postukał w swój policzek.
My z cichym chichotem dałyśmy mu buziaka. Wyszliśmy ze studia i skierowaliśmy się z powrotem do garderoby po swoje okrycia.



Od Autora:
No więc jest 8 rozdzaił. Ciszycie się? :)
Dziękuję za wejścia :)
Aha, no i przepraszam, że tak długo czekaliście na ten post, a wyszedł taki zjebany :)

~ Luizka 
 

środa, 3 kwietnia 2013

Part 7.

Gdy zeszłyśmy na dół chłopcy byli wniebowzięci.
- Noo! Takimi koleżankami to ja mogę się pochwalić - krzyknął Harry i skoczył, by nas przytulić. Uśmiechnęłam się i podeszłam do Nialla.
- Piękny naszyjnik - wyjęłam łańcuszek spod marynarki - Dziękuję.
- Nie ma za co - uśmiechnął się i wyciągnął swoją połówkę - Cieszę się, że ci się podoba.
Nachylił się i złożył na moich ustach długi pocałunek.
- Dobra przestańcie już się lizać - zawołał Lou i zaczął się śmiać.
Oderwałam się od ukochanego i zawtórowałam Louisowi.
- Ok, to jeżeli już jesteście gotowe to możemy ruszać - stwierdził Liam, wracając z kuchni - Limuzyna czeka.
Spojrzałam na Zuzę i wymieniłam z nią porozumiewawcze spojrzenie. <Limuzyna?> przesłałam w myślach. Z szerokim uśmiechem kiwnęła głową, a następnie złapała Zayna za rękę.
- Mogę? - usłyszałam za sobą.
Obróciłam się i ujrzałam Nialla wyciągającego ku mnie dłoń.
- Oczywiście - odparłam i splotłam swoje palce z jego.
Wyszliśmy z domu i przed posiadłością ukazała się długa, czarna limuzyna.
- Wow - mruknęłam.
- Podoba ci się? -zapytał Irlandczyk.
- Tak, jest niesamowita - westchnęłam.
- No to się przyzwyczajaj - uśmiechnął się porozumiewawczo.
Nic nie odpowiedziałam. Niall był cudowny, ale ja nie chciałam już myśleć o przyszłości. Żyłam chwilą.
Podeszliśmy do samochodu i wślizgnęliśmy się do środka. Usiadłam obok Zuzy, a z mojej drugiej strony usadowił się niebieskooki.
- Też czujesz się najszczęśliwszą dziewczyną na Ziemi? - szepnęłam do siostry - Wyobrażasz sobie, że to co właśnie przeżywamy to marzenie niejednej dziewczyny? Nie mogę w to uwierzyć.
- Uwierz, kochana - odszepnęła zadowolona Sus - To naprawdę rzeczywistość. Wyobraź sobie lepiej co będzie się działo jutro w szkole. Nie będziemy miały spokoju.
<Szkoła> pomyślałam. Przez ten weekend całkowicie zapomniałam o tym przyziemnym miejscu. Koło mnie siedzieli "bogowie", a ja miałam myśleć o nauce, szkole? Nie, to nie w moim stylu.
- To co jedziemy? - zapytał Zayn.
- Tak!!! - krzyknęliśmy razem.
Mulat dał znak kierowcy i ruszyliśmy. Przez większość drogi do studia zastanawiałam się co spotka nas na miejscu. Na pewno nie wszystkie fanki będą zachwycone naszym nagłym pojawieniem się - moim i Zuzy. Ja i siostra byłyśmy dla nich jak rywalki.
Zajechałyśmy na miejsce jakieś pół godziny od wyjazdu z domu. Pierwsze co usłyszałam po otworzeniu drzwi samochodu to głośny pisk setek, a może i tysiąca dziewczyn. Trema wzięła mnie już na maksa. Krzyki nasiliły się, gdy z samochodu wysiedli Louis, Liam i Harry. Jednak tłum kompletnie oszalał dopiero wtedy, gdy Zayn wyciągnął z auta moją sis. Przyszła kolej i na mnie, ale nie mogłam ruszyć się z miejsca. Czułam się jakby ktoś przykleił mi tyłek do siedzenia. Ręce kleiły mi się, a serce tak łomotało, jakby miało zaraz wyskoczyć. Widziałam tylko błyski fleszów.
- Kochanie, boisz się? - zapytał czule Niall.
Nie było mnie stać na wydobycie z siebie chociaż słowa, więc tylko lekko kiwnęłam głową.
- Nie martw się. Będę cały czas trzymał cię za rękę - zapewnił i na otuchę dał mi buziaka.
- Dobrze. Dziękuję - jęknęłam.
Horan wyszedł z limuzyny i przez otwarte drzwi podał mi dłoń. Złapałam ją i mocno ścisnęłam. Ponieważ mocno mnie pociągnął, znalazłam się w jego ramionach.
- Nie jestem taka ciężka, żebyś musiał używać swojej całej siło do podniesienia mnie - uśmiechnęłam się.
- Och, to było celowe - pocałował mnie - To też.
Z powrotem odnalazł moją dłoń i splótł nasze palce. Dziewczyny dookoła patrzyły na mnie badawczo, ale był dla mnie tolerancyjne. Zauważyłam, że chłopcy rozdają autografy i pozują do zdjęć. Spojrzałam na Nialla.
- Nie martw się - szepnął - Dotrzymam obietnicy. Nie puszczę cię.
Pociągnął mnie w stronę jakiś fanek i dalej ściskając moją dłoń zaczął rozdawać podpisy. Gdy jakaś dziewczyna chciała z nim zdjęcie nie wiedziałam co mam zrobić: puścić czy może dalej trzymać dłoń ukochanego. Jednak decyzję podjął chłopak.
- Przecież mówiłem, że cię nie puszczę - powiedział i przyciągnął mnie do siebie. Wyszło więc na to, że fanki miały zdjęcie nie tylko z idolem, ale też z jego nową dziewczyną.
Przejście przez czerwony dywan zajęło nam jakieś 20 minut. Pozostała czwórka juz na nas czekała przed wejściem.
- No, nareszcie jesteście - zawołał Hazza - Idziemy?
Kiwnęliśmy głowami. Weszliśmy do pięknego budynku zbudowanego w stylu renesansowym. Podeszliśmy do windy i w siódemkę się do niej wpakowaliśmy.
- O-ookey, trochę tu ciasno - zaskrzeczała Zuza.
- Jak tu grubasie weszłaś to się nie dziw - zaśmiałam się.
- Jesteśmy bliźniaczkami, siostro. Nie zapominaj o tym - uśmiechnęła się - Jaka ja taka ty.
- Jesteście bliźniaczkami? - zapytał Harry.
- Tak, ale dwujajowymi - potwierdziłam.
- Fajnie - mruknął loczek.
- Tak - powiedziałam i uśmiechnęłam się czule do kochanej siostry.
Studio, w którym miał odbyć się wywiad był na 7 piętrze. Zaraz jak wyszliśmy z windy zaczęli kręcić się koło nas różni ludzie. Nieco starsza od nas dziewczyna zaprowadziła naszą grupkę do garderoby. Od razu jak weszliśmy koło chłopaków zaczęła się kręcić ich fryzjerka, Teasdale. Ja i Susan usiadłyśmy i z uśmiechem patrzyłyśmy jak chłopcy krzywią się przy czesaniu. Miałyśmy ubaw dopóki Teasdale nie powiedziała, że teraz nasza kolej. Zrobiłyśmy zdziwione miny, ale ona nie chciała słuchać naszych protestów. Na szczęście z naszymi włosami nie było tyle roboty co na przykład z loczkami Harrego. Teasdale tylko rozczesała nasze włosy, ułożyła je i trochę spryskała lakierem. - No, teraz jeszcze tylko makijaże - zwróciła się do chłopaków.
Po niecałej minucie chłopcy ponownie siedzieli na krzesłach. Tym razem zostali zmuszeni do przypudrowania twarzy.
Mnie i Zuze na szczęście nie ruszano.
- Dobra wchodzicie za 10 sekund - usłyszeliśmy.
- 10... - Niall złapał mnie za rękę
9... - mocno go przytuliłam
8... - zobaczyłam Zuzę przytulającą się do Zayna
7... - słyszałam przytłumione głosy  dochodzące ze studia
6... - popatrzyłam w niesamowicie niebieskie oczy Irlandczyka
5... - czułam narastającą tremę
4... - słyszałam cichy chichot Hazzy
3... - złapałam kontakt wzrokowy z siostrą
2... - jeszcze raz spojrzałam na nialla
1... - wyszliśmy na scenę
- ONE DIRECTION! - usłyszałam lecz nic nie widziałam, bo oślepiły mnie reflektory...









Od Autora:
No i jest :) Wybacz Alexis, że dopiero teraz :) Aha Alexis to będzie od teraz moja stylistka :) Wszystkie stylizacje, które pojawią się w opowiadaniach będą jej dziełem :) Dziękuję za 528 wejść <3

PETYCJA!!!

Dziewczyny jak pewnie wiecie polskie directionerki postanowił napisać petycję do prezydenta RP. Postanowiłam też rozgłosić te strony na których można wysłać petycję:

CHCESZ KONCERTU ONE DIRECTION W POLSCE?
Jeśli tak to proszę podpiszcie te petycję.
(musisz później wejść na e-maila).
Do końca tego tygodnia musi być 1 000 podpisów
(nie wiem jak to zrobimy).

PETYCJA DO PREZYDENTA: http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=9483

PETYCJA DO LIVE NATION: http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=9484

PODPISUJCIE I UDOSTĘPNIAJCIE TO NA SWOICH STRONKACH,BLOGACH ITD.
via.@czikitaa_
Oryginalny TwitLonger:
http://www.twitlonger.com/show/n_1rjhtlj
 ~ Luizka

wtorek, 2 kwietnia 2013

Part 6.

Wywiad był zaplanowany dopiero na 16. Miałyśmy więc czas, by wrócić do domu i powiedzieć rodzicom, żeby oglądali dzisiaj wywiad. Nie powiedziałyśmy im o co chodzi, więc byli nieco zaskoczeni taką prośbą, ale obiecali, że obejrzą. Zostawiłyśmy jeszcze ubrania, które wczoraj kupiłyśmy.
- Zuza, nie mam co założyć na ten wywiad. Nie pójdę przecież w zwykłych jeansach i białej koszuli. To nie początek roku szkolnego - żaliłam się.
- Czekaj, mam pomysł - zamilkła na chwilę - ZAKUPY!
- Znowu? - zaśmiałam się.
- Taak!
Poprosiłyśmy rodziców o pieniądze i poszłyśmy do galerii. Tym razem kupiłyśmy coś bardziej eleganckiego. Zuza wybrała: klik. Ja natomiast chciałam bardziej dziewczęco: klik. By nie pobrudzić rzeczy postanowiłyśmy najpierw pojechać do chłopaków i u nich się przebrać.
Zajechałyśmy pod ich dom coś około 13. Chłopcy nie siedzieli przed telewizorem tylko przygotowywali się do występu.
Chłopcy byli ubrani tak: klik.
- Może być? - zapytali jednocześnie.
- Ooo tak! - krzyknęłam i podbiegłam do Nialla by się w niego wtulić i dać mu buziaka.
- Dobra, teraz wy zmykajcie się ubierać - mrukną i ze śmiechem opchnął mnie w stronę schodów.
Poszłyśmy do "swoich" pokoi.
- Jak skończysz się szykować to przyjdź do mnie. Jak ja będę pierwsza to ja przyjdę - zaproponowała.
Kiwnęłam głową na znak zgody i otworzyłam drzwi. Podeszłam do łóżka i usiadłam na nim. Rozłożyła sukienkę. Nagle zobaczyłam coś błyszczącego na szafeczce nocnej. Z ciekawością tam zerknęłam. Gdy ujrzałam co tam leży, szeroko otworzyłam oczy. Na stoliczku leżał naszyjnik. Obok zauważyłam leżący liścik.

"Pomyślałem, że nie będziesz miała nic przeciwko małemu prezentowi. Ja mam drugą połowę serca. Jeżeli ci się podoba załóż ją na dzisiejszy wywiad.
Kocham Cię, Niall"
Uśmiechnęłam się. <Oczywiście, że założę> - pomyślałam. Zdjęłam z siebie ciuchy i poszłam pod prysznic. Z roskoszą stałam w na przemian ciepłych i zimnych strumieniach wody. Myślałam nad tym jak szybko można się zakochać. <Poznałam go dopiero wczoraj, a czuję jakbym przeżyła z nim już dobre parę lat. Miłość naprawdę zmienia ludzi. Nie wyobrażałam sobie, że po śmierci Daniela jeszcze się w kimś zakocham. Kochałam go, a on odszedł. Odszedł na zawsze. Odszedł przeze mnie.  Tym razem nic złego się nie stanie. Nie pozwolę na to. Niall będzie bezpieczny. Zrobię to dla niego. Zrobię to dla Daniela.> Łzy ciekły mi po policzkach. Leciała akurat ciepła woda, więc zmieniłam temperaturę wody na zimniejszą i oblałam nią twarz. Wyszłam spod prysznica i dokładnie wytarłam się ręcznikiem. Założyłam bieliznę i szlafrok. Wróciłam do pokoju i znów popatrzyłam na wisiorek. <Daniel dał mi podobny. Niall jest tak bardzo do niego podobny.>. Ubrałam się, rozczesałam włosy i założyłam na nie opaskę (włosy zostawiłam rozpuszczone), włożyłam biżuterię i lekko się pomalowałam. Byłam gotowa. Wyszłam z sypialni i skierowałam się do pokoju Zuzy. Gdy otworzyłam drzwi jej pokoju akurat siedziała naprzeciw toaletki i robiła makijaż. Tak jak ja, postawiła na naturalność i rozpuszczone włosy.
- To co siostro, idziemy? - zapytałam.
- Tak - wstała i podała mi rękę. Złapałam ją i tak zeszłyśmy na dół.


Od Autora:
Dziękuję wam <3 Za tyle wejść, naprawdę :) Właśnie się dowiedziałam, że mojego bloga czytają 2 moje koleżanki :) Miło :*
Pozdrowionka, dziewczyny <3

~ Luizka
 

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Part 5.

Obudziłam się w ciepłych ramionach Nialla. Zorientowałam się, że mam na sobie wczorajsze ubrania, więc sięgnęłam do kieszeni po komórkę. Jednak moja ręka natrafiła na dłoń chłopaka na moim udzie. Uśmiechnęłam się i przełożyłam jego kończynę górną na mój brzuch. Wyjęłam telefon i sprawdziłam, która godzina. Dochodziła ósma. Nagle coś sobie przypomniałam... a raczej kogoś. <Zuza>. Wybrałam jej numer i wystukałam:
"Hej, Zuzka! Gdzie jesteś?"
Czekałam na odpowiedź niecałą minutkę.
"Hej! Właśnie się obudziłam. Z tego co zdążyłam się zorientować, to leżę w ramionach śpiącego Zayna :) A ty?"
Odpisałam:
"Ja leżę z Niallem (oczywiście śpiącym) ;P. Spotkajmy się za jakieś 15min. na dole w kuchni, ok?"
"Ok :*"
Włożyłam komórkę z powrotem do kieszeni i wyczołgałam się z objęć Irlandczyka. Dałam mu buziaka i wyszłam do "swojego" pokoju. Tam szybko wzięłam z torebki jakieś czyste ciuchy i poszłam do łazienki wziąć prysznic. Umyłam się i założyłam to. Spięłam włosy tak. Zmyłam jeszcze wczorajszy makijaż i lekko pociągnęłam tuszem po rzęsach. Gotowa wyszłam z łazienki. Pomyślałam, że pewnie siostra czeka na mnie już na dole. Jednak spotkałam ją na szczycie schodów.
- Hej, piękna. Jak się spało? - zapytała z uśmiechem. Miała na sobie to. Wlosy tak jak ja związała w koczek.
- Spało się niesamowicie - przymknęłam na chwilę oczy - Wiesz co? Pomyślałam, że mogłybyśmy zrobić chłopakom śniadanie. Tak w ramach podziękowania. Co ty na to?
- Niezły pomysł - pochwaliła mnie - Lepiej bierzmy się do roboty. Chłopcy pewnie niedługo wstaną.
Postanowiłyśmy zrobić naleśniki z syropem klonowym. Przygotowanie śniadania zajęło nam jakieś pół godziny. Przez ten czas opowiedziałam jej cały wczorajszy wieczór spędzony z Niallem.
- No i a koniec powiedział "Kocham Cię" i zaczął grać na gitarze - rozmarzyłam się.
- Czyli ty i on jesteście już oficjalną parą? - dopytywała się.
- Hm.. raczej tak - zamyśliłam się - A ty i Zayn?
- Nie wiem - odpowiedziała - Mam nadzieję, że tak - uśmiechnęła się.
Ustawiłyśmy śniadanie na stole w kuchni.  Góra naleśników leżała na talerzu, a syrop stał obok. Wzięłyśmy po dwa naleśniki i wyszłyśmy na zalany słońcem taras. Rozmawiałyśmy o minionym dniu, gdy nagle coś przykuło moja uwagę.
- Słyszysz? - zapytałam Zuzannę.
- Nie, może ci się wydawało - zaprzeczyła.
- Chodź, pójdziemy sprawdzić. Może któryś z chłopców już wstał.
Weszłyśmy do kuchni i ze zdziwienia otworzyłyśmy buzie.
- Że co?! - krzyknęłyśmy jednocześnie.
W miejscu, w którym dopiero była góra naleśników, leżał tylko pusty talerz. Nagle zobaczyłam na podłodze dróżkę kropelek po syropie klonowym.
- Chodź, idziemy tropić łakomczucha.
Ślady doprowadziły nas do salonu. Na kanapie siedział Niall i wcinał śniadanie. Wcinał? Pożerał!
- Niall, co ty robisz? - zawołałam ze śmiechem.
- Jem - odpowiedział z pełną buzią.
- No wyobraź sobie, że zauważyłyśmy. A może zostawiłbyś trochę dla kolegów? - zaproponowała Susan.
- Nie! - krzyknął Irlandczyk i zaczął uciekać z talerzem w ręce.
- Brać go! - zawołałam i ruszyłam w pogoń.
Nasze wrzaski obudziły wszystkich śpiochów.
- Co się dzieje? III Wojna Światowa? - pytali kolejno zaspani chłopcy.
- Nie! Walka o jedzenie - krzyknął blondyn i wbiegł na schody. Wtem zza rogu skoczył ku niemu Zayn i odebrał mu naleśniki.
- Niee!!! - krzyknął Niall.
- O tak!- zatriumfowałam i podbiegłam do niebieskookiego, by go pocałować.
- Zapłacisz mi za to - zamruczał mi do ucha i zaczął mnie gilgotać.
Ze śmiechem zbiegłam po schodach i skryłam się za Harrym.
- Dobra, ludzie. Koniec. Musimy coś przekąsić - Liam znacząco spojrzał na Irlandczyka - i przygotować się do wywiadu.
- O właśnie, wywiad. Chciałybyście wystąpić z nami? Jako nasze przyjaciółki? - zaproponował Zayn i czule spojrzał na Susan.
- Jasne! - krzyknęłyśmy jednocześnie i z piskiem zaczęłyśmy skakać jak małe dziewczynki.
- Ah te dziewczyny - westchnął Lou i ze śmiechem objął Hazzę.










Od Autora:
No i jest 5 rozdział :) Dziękuję z 430 wejść :) Nie będę znowu zanudzać tym całym komentowaniem :p. Po prostu chciałabym, żeby było tak:  CZYTASZ=KOMENTUJESZ. Dobra spadam do rodzinki na obiad :)

~ Luizka