- No więc tak, dziewczyny - uśmiechną się blondynek - To ja może zacznę od początku.
Dowiedziałyśmy się, że zespół nosi nazwę One Direction. Opowiedział nam jak w 2010 r. poszedł do X - Factor'a solo i jak dowiedział się, że zamiast śpiewać samemu będzie połączony w zespół. Chłopcy stali się kumplami i zajęli 3 miejsce. Od tamtej pory są nierozłączni i mają naprawdę wielu fanów. Wspomniał też, że pochodzi z Irlandii.
- Wow, niezła historia - pochwaliłam.
- Tak. Nieprawdopodobna, co? - wykrzykną Irlandczyk.
- O tak. Macie pewnie super życie, nie? Tyle lasek, haha - zażartowała Susan.
- Tak, ale mamy tez siebie. Zespołu nie byłoby gdybyśmy się nie lubili. Wszyscy jesteśmy inni, ale naprawdę się uwielbiamy. Kochamy też naszych wszystkich fanów. A fanki są nami zafascynowane. Ciekawe dlaczego, nie? Jesteśmy przecież tylko piątką przystojnych facetów - wyszczerzył się.
- Teraz już wiem dlaczego te wszystkie dziewczyny, które tu dopiero były, tak się na nas patrzyły. Były zazdrosne - domyśliłam się.
- Taak, pewnie tak. - zamyślił się - Ej, dziewczyny mam pomysł. Macie taką szansę tylko jedną na milion - znowu się uśmiechnął. Zauważyłam, że ma na zębach mało widoczny aparacik. Słodkie.
- Taak? A jaką? - udawałam głupią.
- No wiecie, bo chłopaki lubią ładne dziewczyny. Chciałybyście ich poznać? Uciszyliby się. - zaproponował z nieśmiałym uśmiechem.
Popatrzyłam na Susan. Odpowiedziała mi tym samym. jej uśmiech mógł znaczyć tylko jedno: <Może być dobra zabawa!>. Odpowiedziałam jej kiwnięciem.
- Dobra, wchodzimy w to! - Zuza podała chłopakowi rękę. Ten z szerokim uśmiechem ją uścisną, a następnie popatrzył na mnie i wyciągną dłoń przed siebie. Uścisnęłam ją, lecz zaraz puściłam, bo poraził nas prąd.
- Ups - powiedzieliśmy jednocześnie i wybuchnęliśmy śmiechem. Zuza nie wiedząc o co chodzi, siedziała z dezorientowaną miną.
Wyszliśmy z Nando's i skierowaliśmy się na parking. Niall powiedział, że jest samochodem, więc nie będziemy zmuszeni jechać metrem czy autobusem. Podeszliśmy do pięknego Range Rovera. Niall jak dżentelmen otworzył przed nami tylne drzwi, a zaraz potem sam wskoczył do nas na tył.
- Niall, co ty robisz? A kto będzie prowadził? - żartobliwie się oburzyłam.
- Czekaj, zaraz to załatwię - wyją komórkę, wybrał numer i zadzwonił - No hej, jestem juz w samochodzie - rozłączył się i z uśmiechem włożył telefon z powrotem do kieszeni.
- O-ookey. to było nieco dziwne - zdziwiła się Zuza.
- Co w tym dziwnego? Nie będę sam prowadził. wolę porozmawiać z wami - uśmiechną się tajemniczo i spojrzał na mnie. Chcąc nie chcąc, zarumieniłam się.
Już po niecałej minucie przyszedł młody chłopak i zasiadł za kierownicą.
- No to co, dziewczyny? - zagadał kierowca - Chyba zrobiłyście dobre wrażenie na Niallu.
- Dlaczego? - zapytałyśmy jednocześnie.
- Chłopcy z 1D nie zapraszają do domu każdej nowo poznanej dziewczyny. - wyjaśnił kierowca.
- Tom, daj im spokój - uśmiechną się niebieskooki - Skąd mogą widzieć dlaczego je zaprosiłem?
- A dlaczego nas zaprosiłeś? - zapytała susan.
- Bo, bo... - zamyślił się - No bo wydajecie się fajne - wyszczerzył się na dźwięk swojej odpowiedzi i zaczął chichotać.
- Haha, nie tylko się wydajemy - powiedziałam i wybuchnęłam śmiechem, a pozostała trójka mi zawtórowała.
Jechaliśmy jakieś 15 minut. Przez cały ten czas rozmawialiśmy praktycznie tylko o naszych rodzinnych krajach. Niall o Irlandii, a ja i Zuza o Polsce.
Gdy wreszcie się zatrzymaliśmy i wysiedliśmy z samochodu, naszym oczom ukazał się piękna, duża posiadłość. Nie była to jakaś wielka, nowoczesna willa, lecz przytulny dom, w niektórych miejscach zabudowany drewnianymi belkami. Dookoła budynku rozciągał się malowniczy, zadbany ogród. Domyśliłam się, że na tyłach rezydencji jest duży basen. Całą posesję okalał rząd równomiernie posadzonych, przystrzyżonych i wysokich drzewek. Zapewne zostały posadzone po to, by chłopcy mieli trochę prywatności.
- Wow. Jaka chata! - krzyknęła Susan.
- Zgadzam się. - potwierdziłam - Niall, mam pytanie.
- Tak? - spojrzał na mnie tymi swoimi cudownymi oczami.
- Tak. To znaczy jak chcemy to tak. Dobrze czujemy się w swoim towarzystwie, więc spędzamy ze sobą każdą wolną chwilę. Oczywiście gdybyśmy chcieli, moglibyśmy mieszkać wszyscy oddzielnie - rozgadał się - Oficjalnie jednak, to jest mój dom, a oni są tu z mojej łaski - przybrał poważną minę, jednak zaraz się roześmiał - Ah, no dobrze. To może wejdziemy? - zaproponował, bo byliśmy już przed drzwiami.
Kiwnęłyśmy głowami, a blondynek otworzył drzwi.
Od Autora:
Przepraszam, że dopiero teraz wstawiłam. Mam nadzieję, że ktoś to czyta :). Mam dzisiaj dobry dzień, więc może wstawię jeszcze trzeci rozdział ;) Zobaczymy, może się uda. Proszę o komentarze, bo nie wiem czy ma sens to co robię :D Staram się, ale nie jestem jakąś wielką pisarką, więc moje opowiadania czasami mogą nie być jakieś wielce interesujące. CZEKAM NA JAKIEŚ KOMENTARZE ;)

Pisz dalej, zapowiada się ciekawie :-)
OdpowiedzUsuńNa pewno będę :) Jak na razie mam już 7 rozdziałów :) Zaraz wstawiam 3 ;D
OdpowiedzUsuń